Od FIFA do Olimpiady

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławGdy w krótkim stosunkowo czasie następują wydarzenia lub pojawiają się zjawiska godne zapisania w naszej rubryce „Okienko na świat”, powstaje problem hierarchii wartości. Innymi słowy, zastanawiamy się, co wydrukować natychmiast, a co może jeszcze poczekać tydzień lub dwa. Taka właśnie rozterka wyłoniła się nam od początku października, a w jej wyniku odłożyliśmy do późniejszego zagospodarowania temat, który sam w sobie jest ciekawy, ale którego bohater zniknął już z pierwszych stron gazet, choć tkwił na nich przez blisko ćwierć wieku. Temat ten brzmi: Joao Havelange, a wystrzelił 2 października, kiedy to Rio de Janeiro otrzymało prawo organizacji Olimpiady w 2016 roku.
Większość sympatyków futbolu zapewne pamięta, że ten w podeszłym już wieku, bo liczący sobie dziś 93 lata Brazylijczyk, to człowiek futbolu, który od 1974 do 1998 roku pełnił funkcję prezydenta FIFA. Wpisał się do kronik piłkarstwa jako działacz prężny i dynamiczny, który unowocześnił struktury światowego futbolu, zwiększył liczbę państw uczestniczących w mistrzostwach świata, przyczynił się do rozwoju mistrzostw młodzieżowych i sprawił, że futbol kobiecy zaczął się dynamicznie rozrastać. Był zresztą pierwszym i jedynym prezydentem FIFA spoza Europy, bo przejął pałeczkę po Angliku Stanley’u Rousie, a oddał ją jedenaście lat temu Szwajcarowi Josephowi Blatterowi.
W ogóle Joao Havelange to człowiek sportu i to od wczesnej młodości. Już na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku i na takiej samej imprezie w Helsinkach w 1952 roku znalazł się w kadrze swojego kraju w pływaniu i waterpolo, choć ostatecznie do startu nie został wystawiony. Za to później wykazał znamienne cechy przywódcze, bo w swoim kraju był ciągle prezesem, najpierw związku pływackiego, następnie piłkarskiego, szefem Brazylijskiej Konfederacji Sportu i Brazylijskigo Komitetu Olimpijskiego. Wreszcie w 1963 roku został członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Dziś można stwierdzić, że jest dziekanem tej szacownej instytucji, ponieważ jest jej członkiem blisko pół wieku, a dokładnie 46 lat.
Ów długi staż w MKOl. i popularność, jaką zyskał w światowym futbolu w okresie swej prezydentury w FIFA, sprawiły, że Joao Havelange stał się człowiekiem wpływowym, który wiele może. Kiedyś, jeszcze przecież nie tak dawno, mówiło się, że to jego zręczna rączka sprawiła, że piłkarskie mistrzostwa świata odbędą się dwa razy pod rząd poza Europą i że po Afryce Południowej gospodarzem Mundialu w 2014 roku zostanie Brazylia. Obecnie powiada się, że działacz ten, jakkolwiek formalnie jest na emeryturze, nadal wiele może i że skutecznie używa swych wpływów.
Wszakże po tym, jak Brazylia otrzymała piłkarskie MŚ w 2014 r., rzadko kto mógł przypuszczać, że temu samemu krajowi przyznana zostanie organizacja igrzysk olimpijskich w dwa lata później, czyli w 2016 roku. Wątpliwości były tym większe, że np. za Chicago, które także pretendowało do roli gospodarza IO, obstawał prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, a za Madrytem, który także walczył o tę godność, stał król Hiszpanii Juan Carlos i długoletni prezydent, a obecnie honorowy prezydent MKOl. Juan Antonio Samaranch. Szanse Rio de Janeiro były więc niewielkie, choć członkowie brazylijskiego komitetu przygotowawczego, wśród których jedną z pierwszoplanowych postaci był legendarny piłkarz tego kraju, Pele, szermowali informacją, że Brazylia notuje od dłuższego czasu dynamiczny wzrost gospodarczy i że wywalczyła sobie miejsce wśród dziesięciu najbogatszych krajów świata.
Być może fakt ten miał jakiś wpływ na ostateczną decyzję MKOl., ale jeśli tak, to raczej niewielki. Bardziej do uzyskania pomyślnego dla Brazylii werdyktu przyczynił się szeroki lobbing, w tym głównie prowadzony przez przedstawionego powyżej Joao Havelange’a. Podobno od dłuższego czasu starał się na wszystkie sposoby pozyskiwać przychylność członków MKOl., a w decydującej fazie kampanii promocyjnej były prezydent FIFA napisał osobiście listy do około stu osób mających prawo głosu przy wyborze miasta-gospodarza igrzysk. I jeszcze przed głosowaniem otrzymał - jak sam to oświadczył publicznie - pozytywną obietnicę od 20 osób. Miało to wielkie znaczenie, zwłaszcza jeśli się zważy, że w pierwszej turze głosowania Rio de Janeio otrzymało 26 głosów. A później wszystko już szło po myśli tego miasta i zakończyło się jego wielkim sukcesem.
W ten sposób spełniło się wielkie marzenie tego działacza. Główną areną igrzysk będzie czynny już od 2007 roku wielki i nowoczesny stadion noszący imię... Joao Havelange’a. A kiedy 5 sierpnia 2016 roku zapłonie na nim znicz olimpijski, Joao Havelange będzie miał równe sto lat. Życzymy mu zdrowia i pomyślności.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 42 • dodano 21-10-2009r. przez darek