Plebiscytowe tsunami

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławPrzed tygodniem zasygnalizowaliśmy krótko, że popularny magazyn „France Football” rozpoczął swój tradycyjny plebiscyt, który ma wyłonić 54. zdobywcę Złotej Piłki, czyli najlepszego piłkarza świata. To jednak tylko początek owej operacji, bowiem zaraz po nim mnóstwo gazet, periodyków, agencji prasowych, rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych, a także niektórych instytucji futbolowych przystąpi do wyboru najlepszego piłkarza, trenera, drużyny. Ta wyborcza fala, urastająca już powoli do rozmiarów tsunami, posługuje się takimi narzędziami jak plebiscyty, aklamacje, desygnacje i nominacje, a wszystko po to, by w skali świata, kontynentu, kraju lub nawet regionu ukazać tych, którzy najlepiej kopią piłkę lub kopaczami dowodzą.
Jaki jest sens tej zmasowanej akcji nawiedzającej świat pod koniec każdego roku? Najkrócej określając - rozrywkowo-zabawowy, bo dla zwykłego kibica egzystującego pod każdą niemal szerokością geograficzną nie ma większego znaczenia, czy palmę pierwszeństwa otrzyma zawodnik x, y lub z. Inaczej rzecz się ma z samymi laureatami tych wyborczych procesów. Bo piłkarz, który zwycięża w jednym, albo jeszcze lepiej - w kilku plebiscytach, urasta do roli niebywałego gwiazdora. Błyskawicznie zwiększa się jego popularność, a wraz z nią jego wartość transferowa i płacowa, a to jest już materialny wyraz tej wyborczej zabawy, odnoszący się zresztą nie tylko do samego nagrodzonego piłkarza, ale także do jego marketingowego otoczenia.
Najlepiej to widać po wspomnianym już na wstępie plebiscycie „France Football”, bo jakkolwiek redakcja nie nagraadza finansowo laureata Złotej Piłki, to jednak otrzymuje on od różnych firm tyle propozycji reklamowych, że z miejsca staje się bogatym człowiekiem. Wówczas, w 1956 roku, kiedy inaugurowano ów plebiscyt, nikt nie myśłał o jego marketingowej stronie. W miarę upływu czasu sytuacja się zmieniała i ewolucji ulegały również główne punkty regulaminu. Do 1994 r. jurorzy mieli absolutną swobodę wyboru, a później redakcja ogłaszała 50-osobową preselejcyjną listę piłkarzy, z której jurorzy mogli wybierać pięciu ich zdaniem najlepszych zawodników. W ub.r. nastąpiła kolejna modyfikacja, bo zamiast 50, na preselekcyjnej liście znajduje się 30 graczy. Z rozmachem natomiast powiększała się liczba jurorów. Blisko ćwierć wieku temu, kiedy niżej podpisany wszedł w skład jury, głosowało 26 dziennikarzy, by po 1997 r. powiększyć się do 53, tj. tylu, ile krajów wchodzi w skład UEFA. Dwa lata temu natomiast liczba jurorów wzrosła do 96, bowiem do grupy europejskiej dołączyło 43 dziennikarzy z krajów, których reprezentacje przynajmniej jeden raz uczestniczyły w finałach mistrzostw świata. Wszystko to oznacza, że redakcja „France Football”, ograniczając możliwości jurorów, a równocześnie zwiększając ich liczbę, stara się sugerować im, kogo najlepiej wybrać.
Francja w ogóle przoduje w tego typu wyborach. Oto bowiem w tym samym mniej więcej czasie, kiedy „France Football” ogłaszał swoją trzydziestkę, inny magazyn piłkarski w tym kraju, „Onze Mondial”, ogłosił wspólnie z jednym z tamtejszych portali internetowych plebiscyt na Złotą Jedenastkę, zresztą już nie po raz pierwszy. W tym plebiscycie nie ma specjalnego jury, natomiast każdy czytelnik i każdy internauta może oddać głos na skomponowaną przez siebie jedenastkę, wysyłając swoje typy na adres http://onzedor.football.fr. Organizatorzy wyłonią najlepszych zawodników na poszczególnych pozycjach według liczby otrzymanych głosów. Niezależnie od jedenastki, wybiera się najlepszego zawodnika w drużynie. W roku 2007 był nim Kaka, a w 2008 - Cristiano Ronaldo, czyli dokładnie tak jak w plebiscycie „FF”. W tym roku, aby ułatwić głosowanie, „Onze Mondial” sugeruje: bramkarze Van der Saar (MU), Buffon (Juventus), obrońcy Terry (Chelsea), Puyol (Barcelona), pomocnicy Xabi (Real), Giggs (MU), Iniesta (Barcelona), Diego (Juventus), napastnicy Messi i Ibrahimovic (Barcelona), Cristiano Ronaldo (Real).
Coraz większego znaczenia nabiera wybór najlepszego zawodnika przez najważniejszą instytucję futbolową, czyli FIFA. „Piłkarz roku”, bo taka jest nazwa, wyłaniany jest drogą plebiscytu, ale wśród trenerów reprezentacji narodowych prawie wszystkich krajów świata. Każdy trener głosuje na trzech graczy, przyznając pierwszemu 5 pkt, drugiemu - 3 pkt, a trzeciemu - 1 pkt. Zwycięzcą zostaje zawodnik, który uzyska największą liczbę punktów. Po raz pierwszy plebiscyt ten przeprowadzono w 1991 roku i wówczas zwycięzcą został Lothar Mattheus, a w 2008 r. - Cristiano Ronaldo. Tak się jednak dziwnie składa, że zwycięzcy plebiscytu FIFA są prawie zawsze ci sami, co i we „France Football”.
Ta plebiscytowa fala nie omija i naszego kraju. Wkrótce już zatem można się spodziewać, że wybór najlepszych piłkarzy ogłoszą pewien tygodnik futbolowy, dziennik sportowy, przynajmniej jedna stacja telewizyjna i mnóstwo lokalnych gazet. Tylko czy po klęsce reprezentacji będą mieli kogo wybierać?
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 43 • dodano 28-10-2009r. przez darek