strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Stawka większa niż sport

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Pan Premier poszedł va banque. Żeby wydostać się z hazardowego dołka, do którego wepchnęli go Miro i Zbychu, postanowił podjąć działania na tyle radykalne, aby skutecznie uspokoić społeczne wzburzenie. Będzie likwidował wszelki hazard, nie bacząc, iż zakłady wzajemne są jednym z głównych źrodeł finansowania sportu. Czy „radykalne” jest więc akurat w tym przypadku synonimem „rozsądne”? Absolutnie nie! Znane w naszym kraju od lat czyszczenie brudów poprzez wylewanie wody po kąpieli wraz z dzieckiem wraca do łask. Ustawa hazardowa miała stworzyć społeczeństwu na tyle skuteczne umocowanie prawne, aby dochody z pieniędzy przepuszczanych we wszelkich formach gier i zakładów dały pożytek obywatelom. To normalne i od lat stosowane w wielu krajach podejście do tematu. U nas będzie inaczej. Aby nikt już nie podejrzewał władz o konszachty z biznesem hazardowym, premier i jego współpracownicy podjęli decyzje o likwidacji tej sfery działalności. Analitycy i eksperci nie mają złudzeń – zniknie sfera, ale na jej miejsce natychmiast pojawi się strefa. Jak zawsze, szara strefa. Likwidacja zakładow bukmacherskich oznacza – o ile nie koniec rozgrywek ligowych na najwyższym szczeblu – to poważne kłopoty naszego piłkarstwa. W czasach totalnego odcinania się kolejnych sponsorów od naszej reprezentacji – co w krótkim przedziale czasu może rzutować także na finanse klubów – pomysł na zabicie kolejnej kury znoszącej jaja jest iście samobójczy. A mogą to być złote jaja – bo wcale nie z tombaku, jak chcieli tego koledzy Miro i Zbycha – i może to być główne źródło sponsorowania naszej piłki! Mało tego – zdrowy rozsądek podpowiada, że tak być powinno! Tym bardziej dziwne jest, dlaczego do tej pory Ministerstwo Finansów nie przeprowadziło stosownych analiz ani symulacji, które pozwolą odpowiedzieć na pytanie, jaki jest faktyczny koszt tak spektakularnej medialnie decyzji, jaką jest likwidacja wszelkich przejawów hazardu. Zaznaczam, iż wcale nie jestem obrońcą jednorękich bandytów czy innych form naciągania małolatów na łatwe wydawanie kasy. Mnie interesuje, dlaczego w cywilizowanym świecie tyle państw dopuszcza sportowe zakłady wzajemne jako formę gromadzenia funduszy na rozwój kultury fizycznej, natomiast my - w trosce o czystość moralną polityków (ładnie mi się napisało!) - doprowadzimy wkrótce do upadku najbardziej popularnej dyscypliny. Polska jest krajem ludzi bardzo pomysłowych, o czym rząd zdaje się nie pamiętać. Pomysłów na omijanie czy wręcz działanie na szkodę prawa będzie mnóstwo. Bo też jeśli ktokolwiek zakaże mi urządzania choćby prywatnej loterii na zasadzie pustych sms-ów, to zaraz urządzę sobie konkurs typu: wyślij sms-a z odpowiedzią na pytanie: jakie miasto jest stolicą Polski? A: Pekin, B: Kair, C: Warszawa. Wśród osób, które odpowiedzą prawidłowo, rozlosujemy nagrodę w wysokości 10 000 złotych. No i co? Jest to hazard czy nie? Albo postawmy problem inaczej: czy w tak podanej formule mogą grać, nawet w internecie, dzieci? Pewnie, że mogą, bo - jak bezczelnie twierdzi autor - jest to konkurs podnoszący wiedzę i zdolności intelektualne młodzieży. Mało tego – w takim ujęciu sprawy zapewne można będzie dostać jakieś dopłaty unijne czy pieniądze z Ministerstwa Edukacji. Kpię sobie? Owszem – ale czy nie mam racji? Uciekanie od wszelkich form hazardu jest z punktu widzenia państwa strzałem we własną stopę. Oczywiście, nikt nie zamierza głosić peanów tej formie tracenia pieniędzy, jaką jest hazard, jednak należy podejść do problemu racjonalnie. Nasze państwo nie ma moralnych dylematów i złudzeń co do ściągania profitów ze znacznie bardziej patogennych dziedzin - bo czy inaczej możemy zakwalifikować akcyzę od milionów butelek alkoholu czy miliardów paczek papierosów? Bez szmalu za picie wódki czy zaciąganie się nikotynowym dymem Ministerstwo Finansów miałoby sporo kłopotów z rocznym bilansem. Mało tego, to państwo ściąga szmal i jednocześnie – i dość obłudnie – prowadzi działania propagandowe ograniczające tragiczne skutki korzystania z tych używek. Czy ktoś wierzy, że toleruje się palenie tylko po to, aby brać akcyzę i mieć środki na utrzymanie służby zdrowia – w domyśle na leczenie raka płuc. Prawda, że brzmi to nieco idiotycznie... Najbliższe dni pokażą, czy strzał w stopę będzie celny. Zapewne tak – tylko dlaczego stopa ta będzie ulokowana akurat w obuwiu piłkarskim...? Czyżby dlatego, że Pan Premier tak bardzo kocha grać w futbol? Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 44 • dodano 04-11-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915356