Franzja eleganzja

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanNo, nareszcie możemy odkaszlnąć po udławieniu się zachwytami na temat wyboru nowego selekcjonera kadry. Teraz przychodzi dla Franciszka Smudy najgorsze, czyli nerwowy czas oczekiwania na kolejne reakcje stadionowego tłumu.
Cokolwiek by o kuluarach wyboru nie pisać, to jednak na pierwszy plan wysuwa się totalna zmiana osobowości obecnego trenera reprezentacji. Owity kocykiem elegancji Franz nijak nie pasuje mi do obserwowanego wielokrotnie choleryka niemal przesadnie reagującego na wydarzenia na boisku czy w szatni. W obecnej grze Smuda jest dziwnie wyważony i, co jeszcze dziwniejsze, wyciszony. Aż żal, bo jak niedawno jeszcze pisałem, naszej piłce potrzebna jest jego ekscentryczna - i bardzo niezależna! - osobowość.
Inna sprawa, że Smudę czeka teraz balansowanie na linie zawieszonej między określeniami: „leśne dziadki z centrali” a „człowiek nie skażony układami w PZPN”. A to może się okazać naprawdę trudnym - kto wie, czy nie przekraczającym jego możliwości zadaniem. Jednak na zdrowy rozum, to optowanie za skutecznym marszem po tejże linie nie bardzo ma sens, patrząc w kategoriach przyszłości polskiej piłki.
Panowie z Miodowej i zarządzający ich tratwą kapitan Lato zagrabili sobie wystarczająco dużo braku sympatii w oczach fanów, żeby Smuda mógł pracować praktycznie bez żadnych obaw o przyszłość. Dlaczego?!!
Ano dlatego, że nawet w przypadku totalnej obsuwy Franza cała kolejna partia błota pójdzie na ludzi z piłkarskiej centrali z tekstem: A co on biedny mógł zrobić w tym piłkarskim bajzlu sterowanym przez Latę? Obecny bałagan związkowy stał się w ten sposób najlepszym sojusznikiem nowego trenera.Toteż pan Franciszek ma teraz luksus i trzeba jedynie prosić opatrzność, aby nie musiał z tego wariantu tłumaczenia ewentualnych niepowodzeń skorzystać.
Bo tak naprawdę jedno jest ważne: aby wybór Smudy nie był potraktowany jako rzucenie chleba głodnym sukcesu kibicom. Rzecz w tym, aby wraz z wyborem Franza przeprowadzić bardzo głębokie reformy w polskiej piłce. Ani on, ani żaden inny szkoleniowiec nie jest wieczny na swoim stołku i polskiej piłki nie powinna ratować charyzmatyczna osobowość trenera, lecz stabilność jej podwalin. I to stabilność na wielu poziomach - nie tylko zawodnicza, ale i trenerska, sędziowska czy związkowa. Czy tak teraz jest tak dobrze, to niech nikt mnie nie pyta, bo zareaguję nerwowo niczym Franz i rzucę w kierunku pytającego laptopem, na którym płodzę ten tekst!!
Teraz przyjdzie czas na ogranie nowej reprezentacji. Oceniać jej nie będę - bo: po owocach ich poznacie. Prywatnie cieszę się tylko, że Franz dostrzegł talent gracza, o którego powołanie do kadry stanowczo dopominałem się jeszcze kilka tygodni temu - to Patryk Małecki.
No i cóż, szanowny panie Franciszku. Wybrali, podpisali i do roboty! A my, dziennikarze, pisaliśmy, żeby cię wybrać, prosiliśmy o zmiany w kadrze, a teraz... będziemy brać szmal za krytykę twej bezkompromisowej osoby!!
Że to niesprawiedliwe? A kto powiedział, że piłka nożna to gra sprawiedliwa...?
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 45 • dodano 11-11-2009r. przez darek