strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Patrzenie w tabelę

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Rozśmieszył mnie komentator meczu Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok w słusznie uchodzącej za lidera w sposobie pokazywania meczów stacji Canal Plus. Usłyszałem bowiem w pewnym momencie, że o „stopera Ruchu Macieja Sadloka starają się czołowe zespoły polskiej ekstraklasy”. Nie było mnie ostatnio w kraju, przez chwilę sądziłem więc, że coś przegapiłem, ale nie… Ruch jest na drugim miejscu w tabeli, ustępując prowadzącej Wiśle już tylko o trzy punkty. Domyślam się, że komentator miał na myśli właśnie Wisłę, Lecha i Legię, o których tyle automatycznie, co bezmyślnie mówi się wciąż jako o zespołach nadających polskiej piłce ton. Przykład Sadloka nie jest wyjątkiem, bo przecież Łukaszowi Gargule tak długo zawracano głowę „lepszymi” drużynami niż jego GKS Bełchatów, że w końcu dał się namówić Wiśle. Najskuteczniejszego w tej chwili zawodnika I-ligowego ŁKS Adriana Świątka próbuje ściągnąć „czołowy” klub Ekstraklasy Polonia Warszawa, roztaczając przed nim świetlane perspektywy zmiany trenera co dwa tygodnie. Jest na to wszystko jedno lekarstwo: obowiązkowe studiowanie ligowej tabeli co najmniej 3-4 godziny dziennie. Może wtedy zniknie z publicznej świadomości utrwalany niezasłużenie przez media obraz „najsilniejszych drużyn ekstraklasy”. Większym od porażek reprezentacji seniorów i zespołu młodzieżowego w mistrzowskich meczach objawem słabości „polskiej myśli szkoleniowej” jest właśnie poziom gry tych forowanych i pieszczonych drużyn klubowych. Pisałem kiedyś, że na miejscu trenera Skorży czułbym się nieswojo, bo nie potrafi zbudować rzeczywiście silnej drużyny, mając do dyspozycji niemal wszystkich najlepszych piłkarzy w Polsce. Trzeba mieć przecież świadomość, że krajowa siła Wisły bierze się w dużym stopniu z osłabiania rywali poprzez transfery. Trzymając kciuki za Mariusza Waltera w jego walce ze stadionowych chamstwem i prostactwem, nie sposób jednak nie zauważyć, że i Legii budowanie wielkiej drużyny idzie niesporo, czego tym razem nie można już zrzucić w całości na błędy „polskiej myśli”, bo przecież Jan Urban jest trenerem wychowanym na wzorach hiszpańskich. Lech i Polonia to przypadki kuriozalne, jeżeli chodzi o zarządzanie - w Poznaniu zwalnia się trenerów, którzy osiągają sukcesy (Michniewicz, Smuda), w Polonii z kolei prezes zna tylko jeden sposób na poprawę jakości gry swojego zespołu: rozkręcanie trenerskiej karuzeli. Przykłady Ruchu, bytomskiej Polonii, Piasta, GKS Bełchatów, Jagiellonii, rozszarpywanego i wyśmiewanego w samej Łodzi i w całej Polsce ŁKS z jednej strony - z drugiej Wisły, Legii, Lecha, Cracovii, Polonii Warszawa przede wszystkim, ale także Śląska i Lechii Gdańsk, gdzie finansowy zastrzyk też powinien już dawać widoczne efekty, pokazują, że futbol jest żywy i nieprzewidywalny. Że oprócz wysokiego budżetu, komputerów i laptopów istnieje też coś takiego jak „duch drużyny”. Jedni trenerzy budują swoją renomę poprzez przedstawianie swoim szefom listy drogich zawodników do kupienia, a inni rozumieją, że muszą wydobyć najwięcej z tych, których mają do dyspozycji i z nimi się identyfikują, mając wspólny cel. W minionej kolejce Ruch i Jagiellonia zdeklasowały Wisłę i Legię. Mocno ściskam kciuki za powodzenie tych pierwszych. Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 45 • dodano 11-11-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915357