Perypetie Bayernu

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławSympatycy futbolu interesujący się nie tylko wydarzeniami we własnym kraju zauważyli z pewnością spore ostatnio wahania formy dużych i powszechnie znanych zagranicznych firm klubowych. Do tych, które doznają częściej niż można byłoby się spodziewać porażek w rozgrywkach ligowych, jak i na arenie międzynarodowej, należą m.in. takie kluby jak Liverpool, Real Madryt, Bayern Monachium. Nie ulega wątpliwości, że poziom piłki nożnej na wysokim szczeblu europejskim się wyrównuje, ale te akurat kluby, które wymieniliśmy, i kilka jeszcze innych dysponują tak dużą kasą, że mogą sobie pozwolić na zakup najlepszych zawodników, a zatem grać bardzo skutecznie. A mimo to borykają się z trudnościami, co postaramy się zilustrować przykładem Bayernu.
Ów najlepszy w powszechnym odczuciu niemiecki klub zajmuje w bieżącym sezonie w Bundeslidze 8. miejsce ze stratą 6 punktów do prowadzącego Bayeru Leverkusen. Dawno już nie miał tak słabego początku sezonu. W ciągu 12 kolejek odnotował cztery remisy - z Schalke 04, Hoffenheim, VFB Stuttgart i Werderem Brema, oraz dwie porażki - z FSV Mainz 05 i Hamburgerem SV. Także i w Lidze Mistrzów nie wiedzie mu się najlepiej, bo z Juventusem Turyn uzyskał tylko remis, a z Girondins Bordeaux doznał aż dwóch porażek. Szczególnie bolesna była ta druga, bo poniesiona przed własną publicznością na Alianz Arena.
Trochę to dziwna sytuacja, bo linia obronna Bayernu uważana jest za jedną z najlepszych w Bundeslidze, a i linia ofensywna doznała dość istotnych wzmocnień. Prezydent klubu Franz Beckenbauer nie pożałował tym razem pieniędzy i za rekordową w Niemczech sumę 30 mln euro pozyskał niemieckiego napastnika o międzynarodowej renomie Mario Gomeza. Za nim pojawili się Holender Arjen Robben i Chorwat Ivica Olić. W klubie pozostał także Francuz Frank Ribery, który rwał się do Barcelony, ale bezskutecznie. Jeśli do tego dodamy Miroslava Klose i Lucę Toniego oraz nową perełkę niemieckiego futbolu, czyli liczącego sobie 21 lat Thomasa Mullera, to atak bawarskiego klubu wygląda imponująco.
Wszakże statystyki sporządzane przez różnych fanów wskazują, że skuteczność tej z pozoru silnej linii ofensywnej nie jest nadzwyczajna. Bo jeśli wziąć pod uwagę średnią ze wszystkich rozegranych w tym sezonie meczów, nie tylko ligowych, to okaże się, że wyniesie ona 1,94 gola na mecz, ale jeśli od tego odjąć trzy mecze pucharowe, w tym dwa z drużynami niskich klas, to średnia ta oscylować będzie wokół 1,5 gola na mecz. Co najciekawsze, najlepszy strzelec Bayernu, posiadający na koncie 7 trafień, nie jest napastnikiem, lecz pomocnikiem i nazywa się Thomas Muller. Dopiero na drugim miejscu z 5 bramkami plasuje się napastnik Mario Gomez, ale trzecim, także z 5 golami, jest obrońca Daniel van Buyten. Napastnicy Klose i Olić mają tylko po 2 gole, a Luca Toni, który w poprzednim sezonie należał do najlepszych strzelców, uzyskał tylko 1 gola. Zaznaczyć przy tym trzeba, że Klose i Toni nie zdobyli w Bundeslidze ani jednego gola, a te, które widnieją na ich koncie, uzyskane zostały w meczach pucharowych.
Dlaczego więc Bayern wykazuje słabą skuteczność i przeciętne wyniki? Niektórzy obserwatorzy powiadają, że być może holenderski trener tego klubu Louis van Gaal nie znalazł jeszcze takiego systemu, który pozwalałby jego drużynie strzelać dużo goli. Sugerują oni m.in. przejście z kompozycji taktycznej 4-4-2 na 4-3-3, bo to system bardziej ofensywny. Inni natomiast twierdzą, że układ taktyczny nie będzie miał większego znaczenia, jeśli wszyscy zawodnicy będą zdrowi. Bo jak dotychczas zespół holenderskiego trenera nie był oszczędzany przez dolegliwości fizyczne. Ribery kontuzjowany od sierpnia pokazywał się na boisku tylko od czasu do czasu, Robben, który 1 października przeszedł operację prawego kolana, dopiero teraz wraca do gry, a kontuzji doznał także z początkiem października Olić.
Przy tym wszystkim atmosfera w drużynie, a przynajmniej w jej części nie jest najlepsza. Trener Van Gaal preferuje w ataku Gomeza, Olicia i Mullera, chociaż ze względu na kontuzje musi korzystać także z innych zawodników. Ci inni, w tym przede wszystkim Klose, niezadowolony z takiego układu, straszy odejściem z Bayernu. Powiada, że kilka dużych klubów europejskich zainteresowanych jest jego osobą, szczególnie Liverpool i Inter Mediolan. Informacja ta pochodzi jednak od samego Klose, bo żaden z wymienionych klubów takiej intencji nie wyraził. Także Toni nie jest zadowolony z obecnej sytuacji i opowiada, że chciałby wrócić do Włoch. Być może byłoby to na rękę kierownictwu klubu, jeśli obaj ci napastnicy przekraczający trzydziestkę wykazywać będą taką nieskuteczność jak dotychczas.
Tak czy owak sytuacja Bayernu jest trudna. I o ile w Bundeslidze może jeszcze liczyć na lepszą pozycję, bo do końca sezonu jeszcze daleko, o tyle w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów jest w sytuacji podbramkowej. Czy zdoła się z niej wyplątać?
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 46 • dodano 18-11-2009r. przez darek