Tragedie na boiskach

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławNiedawny zgon obrońcy FC Sevilla Antonio Puerty wywołał
zrozumiałe poruszenie w światowych mediach. Wyrażając ból,
żal i przygnębienie spowodowane tą śmiercią, gazety, w tym
także „Tygodnik Kibica”, zamieściły sylwetkę zawodnika i nakreśliły
jego piłkarską drogę, oddając w ten sposób hołd zmarłemu.
Niestety, nie był to jedyny przypadek nagłej i niespodziewanej
śmierci młodego człowieka na piłkarskim boisku. W tym samym
mniej więcej czasie na tamten, podobno lepszy świat, przeniósł
się zambijski zawodnik Chaswe Nsfowa, który zasłabł podczas
treningu izraelskiej drużyny Hapoel Beersheva, której był członkiem.
W Anglii natomiast zmarł na boisku młody, bo zaledwie
szesnastoletni zawodnik uważany za jedną z nadziei wyspiarskiego
piłkarstwa, choć jego nazwisko do nas nie dotarło.
W przeszłości podobne przypadki zdarzały się równie często
jak teraz, a może nawet i częściej. Oto np. 24 stycznia 2004
roku podczas meczu ligi portugalskiej pomiędzy Benfiką Lizbona
i Vitorią Guimares zasłabł gracz tej pierwszej drużyny, reprezentant
Węgier Miklos Feher. I mimo natychmiastowej pomocy
lekarskiej zawodnikowi temu nie udało się uratować życia. Lizboński
klub poruszony tą tragedią ufundował naturalistyczną
statuę piłkarza odsłoniętą w rok później na stadionie Benfiki.
W czerwcu 2003 r. podczas meczu Kamerun-Kolumbia zmarł
28-letni gracz afrykańskiej ekipy Marc Vivien Foe, wielokrotny
reprezentant swojego kraju, uczestnik mistrzostw świata 1994
i 2002. Z kolei w czerwcu 2005 r. podczas treningu portugalskiego
zespołu Leira Unieao życie stracił 28-letni pomocnik tej
drużyny Hugo Cunha.
Ta smutna lista jest o wiele dłuższa i nie brakuje na niej również
naszych rodaków, choć owe tragedie omijały na ogół głośnych polskich
piłkarzy. Niezależnie jednak od kraju lub nawet kontynentu,
owe przypadki nagłych zgonów zdarzają się zarówno w futbolu
profesjonalnym, jak i amatorskim, w toku ważnych wysoko wyczynowych
meczów i w zabawowych turniejach, podczas ciężkich
treningów i lżejszych przebieżek z piłką po trawie. Nie występują
one wprawdzie w masowej skali, ale są na tyle liczne, że warto się
zastanowić, skąd się biorą i gdzie tkwi ich źródło. Jedno wszakże
nie ulega wątpliwości, to mianowicie, że zdecydowana większość
tych zgonów następuje na skutek ataków sercowych, a prowadzi do
nich wiele przyczyn.
Jedną z nich jest ogromna i ciągle się zwiększająca intensywność
gry, bowiem kalendarze rozgrywek są bardzo rozbudowane.
Mecze toczą się w weekendy i w środku tygodnia, a wielu zawodników
uczestniczy w kilku różnych zawodach - w lidze, w pucharze
kraju, pucharze ligi, w pucharach europejskich, eliminacjach do
mistrzostw Europy i świata, a zdarza się, że i spotkaniach okazjonalnych,
takich jak np. Puchar Konfederacji, Superpuchar i tym
podobnych. I właściwie trwa to okrągły rok, bo nawet w przerwach
między sezonami zawodnicy poddawani są ciężkiemu treningowi
stanowiącemu element przygotowania do nowego sezonu. Krótkie,
bo sprowadzające sie zazwyczaj do dwóch lub trzech tygodni wakacje
nie są w stanie zrekompensować utraty sił witalnych.
Piłkarz poddawany takiemu reżimowi ma na ogół przerost mięśnia
sercowego, zwłaszcza zaś lewej komory, inaczej pisząc – ma
powiększone serce. To nie stanowi jeszcze bezpośredniego zagrożenia
życia, ale ów ogromny wysiłek powiększający
obraz serca może skutkować groźnymi
atakami - wówczas gdy zawodnik ma pewne
wady i niedostatki układu krążenia. Wprawdzie
przed podpisaniem kontraktu z klubem piłkarz
poddawany jest zazwyczaj konsultacjom lekarskim,
ale są to badania rutynowe niepotrafiące
ujawnić ukrytych niedomogów. Aby więc wykluczyć ewentualne
zaburzenia, piłkarz powinien być poddawany specjalistycznym
badaniom kardiologicznym, a gdy je pomyślnie przejdzie, to i tak
– zdaniem specjalistów - przynajmniej co pół roku trzeba sprawdzać
jego serce poprzez wykonywanie elektrokardiogramu wysiłkowego.
Wtedy można mieć dużą pewność, że zawodnik uniknie
zasłabnięcia z powodu złego stanu serca.
Nic jednak nie zapobiegnie nieszczęściu, jeśli piłkarz lub reprezentant
jakiejkolwiek innej dyscypliny wymagajacej dużego wysiłku
zażywa środki dopingujące. Na rynku farmaceutycznym, głównie
czarnym, ale także i oficjalnym pojawiają sie coraz nowsze i doskonalsze
preparaty chemiczne wspomagające na różne sposoby
organizm sportowca. Najgorsze są te, które pozwalają zawodnikowi
na ogromny, nadmierny w stosunku do możliwości jego organizmu
wysiłek. Bo wówczas, gdy przekroczony zostanie limit wydolności
ciała, może ono odmówić posłuszeństwa, a skutki tego mogą być
różne, z najtragiczniejszymi włącznie. Dlatego walka z dopingiem
w futbolu i w innych sportach stanowić powinna priorytet w działaniach
międzynarodowych i krajowych władz sportowych.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 38 • dodano 18-09-2007r. przez darek