strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Tak dalej być nie może

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Nie da się już odwrócić krzywdy, jaka spotkała piłkarzy Irlandii w barażowym meczu z Francją. Skandal z uznaniem gola strzelonego po zagraniu ręką może jednak mieć wpływ na losy dyskusji o konieczności wprzęgnięcia techniki do pomocy sędziom. Jak zwykle nic nie jest tak proste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. „Cały świat” widział, jak Henry przytrzymuje sobie piłkę ręką, ale już dla widzów na stadionie nie było to tak oczywiste. Od razu nasuwają się wspomnienia z meczu Polska - San Marino w Łodzi, wygranym 1:0 po golu strzelonym ręką przez Jana Furtoka. Byłem na tym meczu, w relacji znęcałem się nad marną grą Polaków, ale na to, w jakich okolicznościach bramka została zdobyta, zwrócił mi uwagę dopiero kolega w redakcji, który oglądał transmisję w telewizji. Dlaczego nie piszesz, że była ręka? - zapytał, a ja zdumiony nie wiedziałem, o co mu chodzi, bo z trybun tego zagrania nie było widać! Dopiero wtedy mnie zamurowało i nie bardzo wiedziałem, jak zareagować - i prywatnie, i „służbowo” w gazecie. I na stadionie Widzewa w kwietniu 1993 roku, i teraz na Stade de France oko sędziego tego nieprzepisowego zagrania nie wychwyciło, ale argument, że błędy arbitra są integralną częścią futbolu, nie wystarcza. To, co uchodzi przy innych okazjach, gdy na przykład sędzia źle oceni faul na środku boiska, ale przyzna aut nie tej drużynie, co trzeba, szybko może być zniwelowane już po paru minutach inną decyzją, korzystną dla wcześniej pokrzywdzonych. Tu jednak chodzi o decyzję kluczową dla wyniku meczu, o bramkę zdobytą w dogrywce, która niesie za sobą określone skutki nie tylko sportowe, ale wręcz społeczne i ekonomiczne. To nie wstyd ani narażanie na szwank sędziowskiego autorytetu, gdyby arbiter posłużył się w takich przypadkach zapisem elektronicznym - wprost przeciwnie, jestem pełen uznania dla tych sędziów, którzy w ramach współpracy z arbitrem technicznym słuchają jego podpowiedzi, co oficjalnie jest zabronione, ale zdarza się coraz częściej i bywa tolerowane. Ile razy powtarzać można, że tak jest już niemal we wszystkich dyscyplinach. Pierwsi byli… lekkoatleci, którzy w spornych sytuacjach na mecie od dawna posługują się fotokomórką i nie ma znaczenia fakt, że na przykład na zawodach szkolnych fotokomórki nie ma. Hokej, rugby, tenis, siatkówka, zapasy - zapis wideo rozstrzyga wszelkie wątpliwości. Zdarza się wielokrotnie, że cofa się akcję, analizując wydarzenia w czasie gry. Kierujący europejskim i światowym futbolem Michel Platini i Sepp Blatter w sprawie meczu Francja - Irlandia nie zabrali głosu. Chcę wierzyć, że dlatego, iż po prostu nie wiedzą, co powiedzieć i szukają dopiero stosownych rozwiązań. Odrzucam teorię, że korzystne dla Francuzów rozstrzygnięcie barażu jest im obu na rękę, bo Platini to Francuz, a FIFA więcej zarobi na grze Francji w finałach niż Irlandii. Czasem jednak ktoś zapyta, dlaczego w przypadkach wątpliwych podejmowana decyzja faworyzuje z reguły silniejszych i bogatszych? Gest Henry’ego był odruchem, nad którym piłkarz nie zapanował. Gorzej, że po meczu dał się wrobić w bezsensowne wypowiedzi, którymi tylko pogorszył sprawę. Zapamiętaliśmy tę wypowiedź i chociaż piłkarz się z niej wycofał, to widać jednak z kolei, że trwa teraz dramatyczna walka o oczyszczenie jego zszarganego wizerunku. Wyniku meczu zmienić nie można, ale tak jak można nałożyć dyskwalifikację za brutalny faul, którego nie wychwycił sędzia, tak teraz można ukarać zawodnika za wybitnie niesportowe zachowanie. Na przykład dyskwalifikacją do dnia finałowego meczu turnieju w RPA… Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 47 • dodano 25-11-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:916823