strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Troska o kibica

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
W Afryce gorąco - dosłownie i w przenośni, w Europie - sroga zima. Statystycznie rzecz ujmując, na świecie jest więc… normalnie. FIFA i jej kontynentalne agendy chcą za wszelką cenę pokazać, że futbol jest jeden, przyznając ważne mistrzowskie turnieje tak z różnych względów nieprzygotowanym do tego krajom jak Angola i (to okaże się pewnie w czerwcu) RPA, ale jak pokazały wydarzenia z weekendu, to zbyt poważna sprawa, by zdawać się na statystykę. Bliższa normalności była w minionym tygodniu Anglia. Tam początek stycznia to nie początek sezonu przygotowawczego, a decydujący moment rozgrywek. Tamtejsze ligi, z ekstraklasą włącznie, szczególnie intensywnie grają w okresie świąteczno-noworocznym, co jest z marketingowego punktu widzenia oczywiste, bo ludzie mają przecież dużo wolnego czasu i chętnie się na mecz wybiorą. Chęć zebrania na stadionie jak największej liczby widzów nie przesłania jednak zdrowego rozsądku i logiki. Nie bacząc na terminarz, bardzo przecież napięty, na zaplanowane wcześniej transmisje telewizyjne i sprzedany czas antenowy, w miniony weekend odwołano większość meczów. W ekstraklasie odbyły się tylko dwa spotkania, w drugiej lidze - cztery, w niższych klasach odwołano wręcz wszystkie spotkania. Nie dlatego, że śnieg zasypał trawę i boiska nie nadawały się do gry. Tam podgrzewana murawa nie jest fikcją dla zaspokojenia warunków licencji, zawsze włącza się ją w porę i działa sprawnie - w sobotę mogliśmy się o tym przekonać choćby podczas meczu Arsenal - Everton, gdy padający bez przerwy śnieg topił się niemal natychmiast po zetknięciu z ziemią. Warunki do gry były dobre, ale kluby nie licząc się z kosztami, odwoływały mecze w trosce o kibiców, którzy - jak uzasadniano - mogliby mieć problemy z dotarciem na stadiony. Nie muszę dodawać, że tamtejsze stadiony, bez wyjątku zadaszone i z wytartymi do czysta krzesełkami dla widzów, z bogatym zapleczem gastronomicznym i z pachnącymi toaletami, w niczym nie przypominają naszych, nawet tych uchodzących już za nowoczesne. Podjęto takie decyzje, bo ktoś tam pewnie rozumie, że futbol to nie tylko wypełnienie terminarza i ułożenie zbilansowanej tabelki, w której zaległe mecze wyglądają jak braki w uzębieniu. Najważniejsze (nawet od ewentualnych zysków i strat) jest cała społeczna otoczka: widowisko i wygoda tych, co przychodzą je oglądać i za to płacą, nie tylko przecież kupując bilet, ale i gadżety, jedzenie, bilet na metro lub autobus oraz benzynę do samochodu. Jasne, że przy takich warunkach na drogach należy ograniczyć do minimum ruch samochodowy, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Odwołanie meczów piłkarskich pomogło w znacznym stopniu rozładować problem, bo przy frekwencjach rzędu 40-60 tysięcy widzów na każdym meczu liczba osób przemieszczających się z miasta do miasta i w obrębie danej aglomeracji sięgać musi przecież miliona, jeśli go nie przekracza. O ich interes i wygodę zadbali organizatorzy rozgrywek, przenosząc mecze na cieplejszą porę. Pewien jestem, że do tego tematu wrócimy wszyscy na przełomie lutego i marca, gdy rozpoczynać się będą rozgrywki „wiosenne” u nas. Może i uda się roztopić śnieg na boiskach, ale nikomu nie przyjdzie do głowy rozpieszczać kibiców sprzątaniem śniegu na trybunach czy też dostarczeniem gorącej herbaty w inne miejsca niż loża honorowa i prasowa. A potem będziemy się nudzić przez trzy letnie miesiące (maj, czerwiec i lipiec), kiedy to u nas będzie ciepło. Jak teraz w Afryce.Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 2 • dodano 13-01-2010r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:916826