Najlepsi w dziesięcioleciu

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławJeden z portali internetowych specjalizujących się wyłącznie w futbolu pokusił się o sporządzenie listy jedenastu najlepszych piłkarzy w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku. Uczynił to przy pomocy plebiscytu, w którym uczestniczyli internauci odwiedzający jego strony. Nie była to jednak impreza kadłubowa, bo ów portal noszący nazwę Goal.com jest instytucją międzynarodową, a swoje strony poświęcone różnym aspektom piłki nożnej eksponuje w dwudziestu językach, w tym aż w trzech angielskich (klasyczny, amerykański, indyjski), trzech hiszpańskich (klasyczny, regionalny, latynoamerykański), kilku europejskich i kilku dalekowschodnich. Można więc stwierdzić, że w tym swoistym plebiscycie uczestniczyli fani futbolu ze znacznej części świata, a zatem suma ich opinii może być reprezentantywna. Dodać jeszcze wypada, że internauci typowali najlepszych ich zdaniem zawodników na poszczególnych pozycjach.
Aby więc już dłużej nie trzymać czytelników w niepewności, stwierdźmy, że najlepsza jedenastka w pierwszym dziesięcioleciu bieżącego wieku w systemie 4-4-2 wygląda następująco: Gianluigi Buffon – Roberto Carlos, Alessandro Nesta, Fabio Cannavaro, Cafu – Claude Makelele, Xavi, Zinedine Zidane, Ronaldinho – Luis Figo, Ronaldo. Typując poszczególnych graczy, internauci uzasadniali w miarę szczegółowo swoje zdanie. Pozwoliło to redakcji na wskazanie najlepszego w ogóle piłkarza w omawianym okresie i siedmiu zawodników najlepszych na swoich pozycjach. Tylko siedmiu, bo pozostali czterej mogliby grać również w innych ustawieniach, co zresztą czynili.
Otóż bezkonkurencyjnym piłkarzem został Brazylijczyk Ronaldo, którego dalsza część nazwiska brzmi Luiz Nazario de Lima. Bez wątpienia jest on jednym z najlepszych strzelców w całej historii futbolu. Z tego powodu nadano mu pseudonim „Il Fenomeno”. Wprawdzie jego gwiazda najjaśniej błyszczała w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to w PSV Eindhoven zdobył 55 goli w 57 meczach i kiedy w Barcelonie zaliczył 47 goli w 49 spotkaniach, ale i na początku XXI wieku wpisał się na listę najwybitniejszych egzekutorów. Przede wszystkim w japońsko-koreańskich mistrzostwach świata 2002, kiedy to został królem strzelców, zdobywając 8 goli, w tym dwa w finałowym meczu z Niemcami. Później krótko jeszcze błyszczał w galaktycznym Realu, by następnie obniżyć loty. Wszakże w MŚ 2006, mimo iż Brazylia nie zdobyła tytułu, pobił stary rekord Gerda Mullera, zostając najlepszym strzelcem w historii MŚ. Następnie po perypetiach ze zmianami klubów musiał opuścić Europę, ale obecnie w barwach Corinthians znów odzyskuje wspaniałą skuteczność.
Wśród owych siedmiu zawodników, którzy zasłużyli na miano najlepszych na swoich pozycjach, znajduje się fenomenalny bramkarz Gianluigi Buffon nazywany też Supermanem. Wysoki, bo liczący 191 cm, wyróżnia się wielką sprawnością, wyczuciem i doskonałą oceną sytuacji, co pozwala mu bronić skutecznie zarówno w reprezentacji, jak i w Juventusie Turyn.
Alessandro Nesta, również Włoch, zdobył tytuł najlepszego środkowego obrońcy. Obecnie, zresztą od 2002 r., gra w AC Milan. Brazylijczyk Roberto Carlos, który długie lata grał w Realu Madryt, a obecnie pracuje w klubach tureckich, wybrany został najlepszym bocznym obrońcą, a równocześnie czołowym lewym defensorem, bo na tej pozycji zazwyczaj występuje. Natomiast wybitnym prawym obrońcą dziesięciolecia został także Brazylijczyk Cafu.
W roli najlepszego pomocnika ofensywnego obsadzony został Francuz Zinedine Zidane. Miano najlepszego napastnika cofniętego uzyskał Luis Figo, a napastnika wysuniętego - oczywiście Ronaldo. Pozostaje czterech zawodników należących do wyróżnionej jedenastki, ale nie mających tytułów najlepszych na danych pozycjach. Są to więc obrońca Cannavaro, defensywni pomocnicy Makelele i Xavi oraz ofensywny pomocnik Ronaldinho.
Gdyby zajrzeć w metryki tych zawodników, to okazałoby się, że średnia ich wieku wynosi 35 lat, że dziewięciu z nich przekroczyło już dawno 30 lat, a dwóch (Xavi i Ronaldinho) w br. osiąga trzydziestkę. Można też zauważyć, że Cafu, Zidane i Figo, z których każdy liczy sobie około 38 lat, zakończyli już kariery, a Roberto Carlos, Cannavaro i Makelele, którzy są mniej więcej w tym samym wieku, przygotowują swoje odejście na emerytury. Wynika z tego, że ci akurat zawodnicy błyszczeli na boiskach raczej w pierwszej połowie bieżącego dziesięciolecia, a ten błysk był tak silny, że jeszcze dziś tkwi w pamięci fanów futbolu. Z tego wszystkiego wyciągnąć można jeszcze jeden wniosek, może zbyt odważny, ale nasuwający się nieodparcie, ten mianowicie, że futbol z udziałem wymienionych piłkarzy był przed laty lepszy niż ten, w którym brylują współcześni piłkarscy gwiazdorzy: Messi, Cristiano Ronaldo, Ibrahimovic, Eto’o, Drogba, Lampard i im podobni gracze. Ale kto wie, może za dziesięć kolejnych lat to właśnie oni staną się symbolami wybitnego piłkarstwa.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 3 • dodano 20-01-2010r. przez darek