Płeć aniołów

Dziury w całym
Filipiak WojciechIle diabłów zmieści się na łepku szpilki albo jakiej płci są aniołowie w niebie - takie problemy zaprzątały umysły średniowiecznych uczonych, którzy zdawali sobie sprawę, że poważniejszych problemów egzystencjalnych nie rozwiążą, bo nie będą wchodzić w kompetencje Pana Boga. My też - zanim znajdziemy sposób na uzdrowienie polskiego futbolu, na co się nie zanosi w dającej się przewidzieć przyszłości - mamy kilka podobnych spraw do załatwienia.
Na przykład - jak u aniołów i anielic - sprawa płci, konkretnie płci… klubów piłkarskich, bo panuje w tej materii kompletne zamieszanie. Z naszymi pół biedy - Ruch to on, Legia - ona, a Zagłębie… ono, bo w języku polskim rodzaj gramatyczny rzeczowników abstrakcyjnych zależy od brzmienia słowa, a dokładnie od wygłosu, czyli jego zakończenia. Są czasem wątpliwości: pani z korekty wytłumaczyła mi kiedyś, że Mień Lipno jest drużyną rodzaju żeńskiego i tak należy odmieniać tę nazwę (wygrać z Mienią, nie z Mieniem), bo to rzeka. Niektórzy mówią wprawdzie i piszą „ta Zawisza” i „ta Boruta”, ale tu sprawa jest też oczywista, bo chodzi przecież ewidentnie o panów (chociaż z diabłami, jak z aniołami, nie można być pewnym do końca).
Co mają jednak zrobić prasowi sprawozdawcy oraz radiowi i telewizyjni komentarzy z nazwami obcymi? Żaden uczący się polskiego Anglik nie zrozumie, dlaczego Chelsea to dla nas kobieta, bo w ich języku nazwa ta żadnego związku z płcią żeńską nie ma, ani formalnie, ani faktycznie. Zgodnie z zasadą wszystkie rzeczowniki nieżywotne są tym języku rodzaju nijakiego, z wyjątkiem… statków, o których Anglik zawsze powie „she”.
Dlatego razi moje ucho żonglerka rodzajami gramatycznymi podczas relacji z meczów ligi angielskiej. Rafał Nahorny, Andrzej Twarowski i pozostali koledzy z Canal Plus wiedzą wszystko o brytyjskim futbolu, ale pewnie oni sami nie w stanie logicznie wyjaśnić, dlaczego Manchester „wygrał“, Newcastle „przegrało”, a Chelsea „zremisowała”. Ten ostatni przypadek jest szczególny, bo samo brzmienie sugeruje właśnie rodzaj żeński, ale wygodniej jest przecież mówić o pozostałych klubach „on”. Skoro Everton, Manchester, West Ham i Celtic to „panowie”, to dlaczego odbieramy męskość Newcastle, Birmingham, Blackburn i paru innym? Wszak futbol to męska gra.
To samo dotyczy drużyn w innych krajach. Można się zgodzić ze stwierdzeniem, że Francuzi są zniewieściali, ale dlaczego uznawać ich drużyny za… nijakie? Wszak słyszymy i czytamy, że Bordeaux „znów wygrało”… Nie wspominam o takich czynnikach, jak znaczenie słowa i nazwy. Atletico Madryt na przykład, to nie żadne „ono”, a potoczna nazwa „Klubu Atletycznego” noszącego niewątpliwie cechy męskie. Wolałbym też, żeby na przykład Włosi z Neapolu nie dowiedzieli się, że uważamy ich za bezpłciowych mięczaków, bo jak inaczej zrozumieć określenie „Napoli grało dzisiaj fatalnie”. Niemiecki FC Schalke stworzony został przez górników, którzy też pewnie oburzą się na pozbawianie ich męskości, której nie odmawia się jednak Bayernowi (chociaż Bayern to po polsku Bawaria), Werderowi albo Eintrachtowi. Jasna jest także płeć berlińskiej Herthy: to oczywiście imię żeńskie, a w tym konkretnym przypadku nazwa spacerowego statku „białej floty”, na którym grono zapaleńców powołało upalnego lipcowego dnia 1892 roku istniejący do dziś klub piłkarski.
Podsumowując - nie ma tu miejsca na parytet. Dopuszczamy obecność kilku pań (Hertha, Chelsea, Benfica, Roma), ale zdecydowana większość zagranicznych klubów piłkarskich to stuprocentowi mężczyźni i nijakość do nich nijak nie pasuje.
Żeby nie było, że nie dostrzegam tematów aktualnych i nie zajmuję się bieżącymi problemami, to dodam na koniec coś o naszej kadrze. W niedzielę z telewizorów dowiedzieliśmy się, że trenerem naszej drużyny jest Smuda Franciszek, a ten bramkarz, co tak fajnie wpuszcza gole dla rywali, to Pawełek Mariusz. Tajowie tego nie wymyślili: taką listę ze składem naszej reprezentacji przekazał im pewnie kierownik ekipy, który nie zapamiętał ze szkoły, że najpierw podaje się imię, a potem nazwisko. To w sumie duperela, ale jeżeli dbać będziemy o sprawy drobne, to i z trudnymi łatwiej będzie sobie poradzić.
Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 3 • dodano 20-01-2010r. przez darek