strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Afryka gra lepiej

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Czas podsumować miniony już turniej o mistrzostwo Czarnego Lądu. Cokolwiek nie pisać, to jego wyniki pod jednym względem idealnie pasują do europejskich standardów. Parafrazując znane w futbolowym świecie powiedzenie o skuteczności Niemców, nie sposób nie zauważyć, że : „Wszyscy grają, a zawsze wygrywa Egipt”. Co zapamiętam z tego turnieju? Niestety, najbardziej obciąży mi pamięć tragiczny w skutkach atak terrorystyczny na ekipę Togo. Jednakże, choć zabrzmi to bardzo groteskowo, tragedię jeszcze bardziej pogłębiła idiotyczna decyzja afrykańskiej federacji futbolowej. Być może wycofanie drużyny z turnieju nie było najlepszym rozwiązaniem - bo w pewien sposób dowiodło skuteczności działań terrorystów, a to będzie zachęcać podobne organizacje w przyszłości. Reprezentanci Togo chcieli grać, ale wyraźne polecenie wydał im ich rząd i musieli się do niego zastosować. Karanie ich za zaniechanie występów w finałach jest nie tylko bezsensem, ale wręcz szkodzeniem piłce. Po raz kolejny odruch merkantylny wziął górę na filozofią sportu. I co z tego, że pod względem komercji kilka stacji telewizyjnych i organizatorzy ponieśli straty – skoro nadzwyczajna sytuacja pozwalała na o wiele bardziej liberalne podejście do problemu. Inny warty zapamiętania aspekt to sędziowanie. Co prawda nie było tak źle, jak spodziewali się pesymiści, ale kilka drastycznych pomyłek arbitrów w drugiej fazie turnieju jednoznacznie wypaczyło wyniki rozgrywek. W dwóch wypadkach można nawet mówić o błędach sędziów skutkujących zmianą wyniku. Taktyka gry – w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami – poszła zdecydowanie do przodu. Oczywiście nie jest to jeszcze zdyscyplinowanie taktyczne na poziomie Serie A czy Premiership – ale jest wyraźnie lepiej. Sporym kłopotem jest dla selekcjonerów skuteczne obsadzanie pozycji bramkarza. Czasem wybryki panów pomiędzy słupkami były zaiste z cyrku rodem, ale wyraźnie należy zaznaczyć, że wykrystalizowała się już bramkarska awangarda Czarnego Lądu. Praktycznie rzecz biorąc, zespoły grające w ćwierćfinałach nie miały problemów z obsadzeniem tej pozycji. Mało tego, niektóre interwencje będą z pewnością wielokrotnie powtarzane w telewizji, bowiem nie bez powodu komentowano je jako zagrania światowej klasy. Ale największym sukcesem tego turnieju jest dla Afryki triumf Egiptu. Dlaczego? Ano dlatego, że po trofeum sięgnęła reprezentacja „tubylców” grających na co dzień w krajowej lidze. Oparta o kairskie kluby Al Ahly i Zamalek drużyna po raz trzeci udowodniła swój prymat na kontynencie. Jednak śmiem twierdzić, że dla egipskich kibiców finałowe zwycięstwo nie było najważniejsze. Kumulacja radości miała miejsce po pogromie Algierii 4:0. Nie jest tajemnicą, że kibice obu drużyn szczerze się nienawidzą i każde zwycięstwo urasta do rangi epokowego. Dopiero teraz w Egipcie może skończyć się żałoba po przegranych eliminacjach MŚ, gdy drużyna „Faraonów” poległa w barażowym meczu z ...Algierią! Zemsta ma słodki smak. Dwa kwadranse po meczu półfinałowym moi egipscy przyjaciele zaprosili mnie do facebooka pod nazwą „4:0”. Do następnego turnieju afrykańskie bramki mają kształt piramid Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 5 • dodano 03-02-2010r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:916830