strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Rozterki piłkarskiej duszy

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Losy wielkich i powszechnie znanych piłkarzy nie zawsze ścielą się gładko, wygodnie i zgodnie z ich nieprzeciętnymi umiejętnościami. Bywa, że ktoś, kto mocno usadowił się na piedestale sławy, przeżywa ryki piłkarskiej duszy, ponieważ jego wyobrażenia o swojej wielkości rozbijają się często o twardą rzeczywistość, która uzewnętrznia się na boiskowej drodze. Takim m.in. futbolistą jest były gracz Arsenalu i obecny Barcelony oraz kapitan reprezentacji Francji Thierry Henry. Ostatnio jest o nim dość głośno i to nie tylko ze względu na ową nieszczęsną bramkę strzeloną Irlandii ręką, ale i z uwagi na kłopoty, jakie przeżywa w swoim obecnym klubie. Jak donoszą hiszpańskie media, piłkarz ten znajduje się na wylocie z katalońskiego klubu. Rozwód między nim i Barceloną jeszcze się wprawdzie nie dokonał, ale wiele wskazuje na to, że może do niego dojść. Problem tylko, czy na pewno. Raz już bowiem sprawa stała na ostrzu noża, a było to pod koniec jego pierwszego sezonu w Hiszpanii, kiedy to ówczesny trener tej drużyny Frank Rijkaard przesunął go na lewą flankę linii ofensywnej, czyli w gruncie rzeczy do roli cofniętego napastnika. Henry nie mógł się z tym pogodzić, tym bardziej że w Arsenalu był absolutną gwiazdą, co potwierdził, strzelając 174 gole w 254 meczach. Toteż w owym 2008 roku straszył odejściem z klubu, ale Rijkard się nie ugiął, a Henry pogodził się z losem. Pozostał więc w klubie jako gracz pożyteczny, spisujący się w miarę dobrze na wspomnianej lewej flance. W tym wszakże sezonie jego aktywność znacznie zmalała, a jeśli się jej dobrze przyjrzeć, to okaże się, że Henry sprowadzony został do roli rezerwowego. Trudno to inaczej nazwać, skoro spośród 38 meczów, jakie Barcelona rozegrała w Lidze i w Lidze Mistrzów, on wystąpił tylko w 17 (13+4) i strzelił 5 goli (3+2). Thierry Henry nie przypomina sobie tak słabego okresu w swojej pełnej chwały karierze. Ma przecież na swoim koncie tytuł najlepszego strzelca w historii reprezentacji Francji (51 trafień), zwycięstwa w mistrzostwach świata, w Lidze Mistrzów, w klubowym Pucharze Świata i w Premier League. Czesław Ludwiczek Cały felieton przeczytasz w Tygodniku Kibica
Tygodnik Kibica nr 11 • dodano 17-03-2010r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:916831