System gry

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanOd lat rozbawiają mnie niemal do łez dziennikarscy teoretycy futbolu prowadzący uczone dysputy, w jakim to ustawieniu najlepiej wyjść na boisko, a potem ostro krytykujący błędy w taktyce. Nie mam wcale na myśli teoretycznych podstaw gry w piłkę nożną, lecz raczej prześmieszne mądrzenia się ludzi nie bardzo wiedzących, o co chodzi. Niestety, ten proceder jest zaraźliwy, a infekcja pseudoteorii natychmiast przerzuca się na czytelników i widzów.
Gdy słyszę jedynie o ustawieniach 4-4-2 lub 4-5-1, to jeszcze wytrzymuję presję i zazwyczaj nie zabieram głosu. Jednak wyższa szkoła teorii nie może się obyć bez uczonych komentarzy. Tam zapadają wyroki na temat tego, jak mało zawodników gra z przodu, a jak wielu trzeba ich mieć z tyłu. Przyznam, że podobne bzdury zazwyczaj napawają mnie odrazą...
Od wielu już lat piłka nożna jest grą totalną – podziały na atak i obronę są czysto teoretyczne i w praktyce nie zawsze odpowiadają nawet przedmeczowym założeniom z szatni. Jeszcze w latach siedemdziesiątych schematy typu 4-2-4 czy WM miały sens, bowiem przywiązanie do pozycji na boisku świadczyło o wypełnieniu poleceń szkoleniowca. Ale zmieniła się także mentalność trenerów i filozofia gry. Dzisiaj boczny obrońca, który nie potrafi pociągnąć piłki do przodu i skutecznie dośrodkować, praktycznie nie ma racji bytu w drużynie. Stoperzy to już nie ci sami drągale, którzy mają za zadanie królować we własnym polu karnym – im przypada także obowiązek udawania się na pole karne rywali przy każdym stałym fragmencie gry i strzelanie głową bądź zgrywanie piłki do lepiej ustawionych kolegów. Żeby nie być gołosłownym, odwołam się do takich przykładów jak Arboleda czy Marcelo, którzy nie tylko wzorowo wywiązują się z obowiązków w defensywie, ale również zaliczają wiele bramek i asyst.
Dariusz Mikus
Cały felieton przeczytasz w Tygodniku Kibica
Tygodnik Kibica nr 11 • dodano 17-03-2010r. przez darek