Miasto w nawiasie

Dziury w całym
Filipiak WojciechGdy zaczynałem pracę zawodową, redakcja „Głosu Robotniczego” miała swojego konsultanta językowego, co dzisiaj - zdaje się - już się nie zdarza. Funkcję tę pełniła znana polonistka (dzisiaj ma nawet swoją ulicę w Łodzi) Maria Nalepińska, autorka popularnych w swoim czasie poradników językowych. Jej znane „Jak mówić i pisać poprawnie” było lekturą obowiązkową dla uczniów, a i redaktorom też się przydawało, bo wiadomo było, że pani Maria ucina swoim autorytetem każdą dyskusję i rozwiewa wątpliwość.
Gdy ją poznałem, była już po osiemdziesiątce, ale choć urodziła się jeszcze w XIX wieku, język, którym się posługiwała, był żywy i współczesny. Nie wiem, do jakiego stopnia interesowała się sportem, sam jednak wielokrotnie przekonałem się, że w niuansach języka sportowego orientuje się znakomicie. Rozumiała jego skróty i przenośnie, ale ostrzegała przed nadużywaniem nazbyt potocznych sformułowań. Umiała doradzić, wytłumaczyć absurdy i niezręczności. O tym, że w czasie meczu piłkarz trafił główką w słupek, napisałem tylko raz w życiu. Potem pozostało mi już tylko się wstydzić i do dziś zapamiętałem, jakich zwrotów lepiej unikać.
Pani Profesor, jak się do nie zwracali nawet doświadczeni dziennikarze, lubiła przysiadać się do naszego stolika w Klubie Dziennikarza, by posłuchać, jak się o sporcie mówi, i doradzić, by pisać jeszcze ładniej po polsku. Raz zwróciła nam uwagę na fakt, nad którym nikt z nas się nie zastanawiał, a dla niej był oczywisty. „Po co pisać „Concordia Piotrków” i „Boruta Zgierz”, skoro te kluby nazywają się Concordia i Boruta?” - dziwiła się. – “Skoro jednak trzeba czasem zaznaczyć, z jakiego są miasta, to nazwę miasta należy dopisywać obok w nawiasie, by zaznaczyć, że to tylko uzupełnienie” - radziła. Korekta dostała stosowne wytyczne, a i my potem przez długie lata pilnowaliśmy, by te nawiasy w odpowiednim miejscu stawiać.
Dziś nikt już nie dba o takie szczegóły, utarło się natomiast podkreślanie przy każdej okazji: warszawska Legia, chorzowski Ruch, krakowska Wisła, łódzki Widzew, Cracovia Kraków… Masło maślane, różowa róża, akwen wodny, celne trafienie…
Wojciech Filipiak
Cały felieton przeczytasz w Tygodniku Kibica
Tygodnik Kibica nr 12 • dodano 24-03-2010r. przez darek