strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Eskimos z peselem

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
W praktyce doświadczyłem właśnie tego, o czym ostrzegałem już dawno. Przyjechał do mnie znajomy z Anglii i gdy dowiedział się, że w sobotę jest mecz ligowy, uparł się, żeby go zobaczyć. Gdy usiłowałem go zniechęcić, mówiąc, że to tylko druga liga, nie ekstraklasa, nie dał się szybko zbyć. „Ja kibicuję drużynie Plymouth” - oświadczył. - „Nie da się grać gorzej, więc nic mnie zaskoczy”. No i się zaczęło. Bilet udało się kupić tylko dlatego, że kilka osób w tym klubie znam. W kasie nawet nie próbowałem, bo jest to problem nie do przeskoczenia. Potrzebny jest pesel - bez numeru ewidencyjnego nikt w Polsce na ligowy mecz piłkarski nie wejdzie. Takie jest prawo. To oczywiste, że Anglik żadnego peselu nie miał, więc w klubie byli bezradni i dopiero po długich pertraktacjach uzgodniliśmy, że wystarczy data urodzenia i numer paszportu, skrupulatnie potem przy wejściu skontrolowanego. Co tam Unia: z Anglii po Polski bez paszportu można przyjechać, ale na stadion piłkarski już się nie wejdzie. Podziwiam cierpliwość i poczucie humoru Paula: po to, by obejrzeć mecz Widzewa z Dolcanem, gotów był nawet złożyć odciski palców i pozwolić sobie pobrać materiał do zbadania DNA. Wiadomo, że to wszystko po to, by opanować chuligaństwo i bandytyzm na widowni. Jest jednak rzeczą oczywistą, że całego naszego życia nie da się skodyfikować od A do Z, a zbyt szczegółowe regulacje zwalniają od myślenia tych, co to prawo stosują. W uzasadnionej chęci powstrzymania tych, co wywołują na stadionach burdy, zapomnieliśmy o biednych Eskimosach, którzy bawiąc przypadkiem w Polsce, chcieliby zobaczyć, o co chodzi z tym futbolem. Ale jak przetłumaczyć słowo „pesel” na język Inuitów? Wojciech Filipiak Cały felieton przeczytasz w Tygodniku Kibica
Tygodnik Kibica nr 13 • dodano 31-03-2010r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:916831