strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Widmo krąży nad Lubinem

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Od kilku miesięcy aktualny mistrz kraju zbiera takie baty, że sytuacja trenera Michniewicza to wcale nie komfort kapitana sterującego flagowym okrętem futbolowej RP, a co najwyżej batyskafem... Pod ostrzał opinii publicznej trafił szlachetny prezes Pietryszyn, który po spiciu śmietanki po pracy poprzedników i wynikającym z tego wielokrotnym pozowaniu z mistrzowskim trofeum popełnil już tyle blędów, że wiele osób w okolicach złóż miedzionośnych wróży mu szybki powrót na poprzednie śmieci, czyli do liderowania lokalną młodzieżówką PiS... Samo Zagłębie gra faktycznie fatalnie, a pomimo wielkich nakładów finansowych – wszak szmal w KGHM jest potwornie wielki!! – zakupy okazały się słabiutkie, wręcz nietrafione... W samym Lubinie już od poczatku dziwiono się, z jakich to powodów drużynę ma zasilić – proszę o wybaczenie za dosłowny cytat- „Drewno Włodarczyk”. To zawodnik sympatyczny, ale nie tylko bardzo źle odbierany (Legia!!), a w dodatku totalnie nieskuteczny, co w przypadku napastnika jest grzechem nie do wybaczenia. Zresztą w Lubinie jest z napastnikami totalny kryzys. Nie bardzo wiem, dlaczego trener kadry tak uporczywie stawia na Łobodzińskiego, skoro oglądając jego mecze na żywo, otwarcie twierdzę, że jest to zawodnik bazujący na efektownych upadkach mających przysporzyć karnych bądź sytuacji do strzelenia bramki z wolnego, od czego jest w Lubinie specem Iwański. O faktycznym poziomie Łobodzińskiego niech świadczy mecz z Groclinem – osobiście nie widziałem w jego wykonaniu żadnego (!!!) skutecznego zagrania w całej drugiej połowie. O tym, że pada i jak umie padać, wie już każdy obrońca, i teraz dają mu pograć, bo wiedzą, że zaraz piłkę odda lub straci... Kolejna przykra niespodzianka to postawa Maćka Iwańskiego. Gra na boisku dużo, ale efektów jego dyrygowania nie widać. Jest już wcale nie kreatorem, lecz tylko aktorem w tłumie. Nie widać jego zagrań powodujących bezpośrednie zagrożenie dla rywala, lecz, co najwyżej, małe gierki w stylu „ja do ciebie, ty do mnie”. A to za mało na reprezentacyjne aspiracje. Do tego gracza przylgnęły opinie, że nie sprawdza się w meczach o wielką stawkę. I choć w tej kwestii jest dużo dyskusji wśród ekspertów, to za prawdziwą uważam nieco zmodyfikowaną wersję tej tezy. Maciek nie wytrzymuje presji psychicznej nie tylko w meczach o wielką stawkę, lecz także wtedy, gdy jego drużynie się nie wiedzie, bo choć na boisku pełni rolę lidera, to psychicznie nie jest takim typem człowieka i najzwyczajniej w świecie nie wytrzymuje napięcia – wtapia się w tło i przyjmuje warunki narzucone przez rywali. Co dalej z Zagłębiem? Póki co są – dość głupawe – okrzyki o sile drużyny mistrza czy zapewnienia, że nic złego się nie dzieje, a wszyscy sa zwarci i gotowi. Prezes Pietryszyn siedzi na gorącym krześle i zapewnia, że nie kłóci się z trenerem Michniewiczem, a ten drugi pisze (?) dość śmieszny list o wspaniałej atmosferze w drużynie, a kapitan Iwański mówi, że Lubin jest już po kryzysie. Biorąc pod uwagę najblizsze spotkania z outsiderami, można będzie tego dowieść, choć w okolicach złóż miedzionośnych liczono na coś więcej. Pan prezes Pietryszyn roztoczył przed kibicami wizję Ligi Mistrzów, a dał ludziom połowę tabeli słabiutkiej polskiej orangeekstraklasy. Teraz widać, jaki jest faktyczny poziom przebojowego prezesa z ręką w kasie Polskiej Miedzi. Ale pieniądze też trzeba umieć wydawać... Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 41 • dodano 10-10-2007r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:916838