strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Wbrew zasadom

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Zakończony zaledwie kilka tygodni temu „mercato”, czyli międzysezonowy okres transferowy w piłkarstwie europejskim, obalił niektóre mity powszechnie uważane do tej pory za niepodważalne twierdzenia, czasem wręcz za wyrocznie. Jedną z nich była zasada, że pod żadnym pozorem nie zmienia się zwycięskiego zespołu, nie tasuje się kadry zawodniczej i nie pozbawia się jej trenera, który poprowadził ów zespół do sukcesu. Tego lata kilka klubów, zarówno tych zaliczających się do czołówki europejskiej, jak i tych, ktore dopiero marzą o wejściu do owego elitarnego grona, złamało tę zasadę, pozbyło się wielu głośnych piłkarzy i jeszcze sławniejszych trenerów, zaangażowało nowych i... dobrze na tym wyszło. Najlepszym tego przykładem jest Real Madryt, który po trzech latach posuchy wywalczył wreszcie w sezonie 2006/2007 mistrzostwo Hiszpanii i uczynił to pod kierunkiem włoskiego szkoleniowca Fabio Capello. Wydawało się więc, że kto jak kto, ale Włoch ma posadę pewną i że spokojnie może przygotowywać drużynę do kolejnego sezonu. Tymczasem rzeczywistość okazała się bardziej brutalna niż można było sądzić, bo Capello był pierwszą postacią, która w procesie transferowym Realu otrzymała bilet powrotny do Włoch. Wywołało to pewne zdziwienie wielu piłkarskich obserwatorów, a zarazem ich pytanie, dlaczego królewski klub pozbywa się tak cenionego szkoleniowca. Prezydent Realu Ramon Calderon odpowiedział na to krótko i węzłowato: - Może gra, którą zastosował Capello jest skuteczna, ale jak na Real nie dość spektakularna. Na pocieszenie włoski trener otrzymał 10 mln euro nagrody i pożegnał się z Realem. Wkrótce okazało się, że na ławce trenerskiej zastąpi go Bernd Schuster, Niemiec, który większą część swej kariery zawodniczej i trenerskiej spędził właśnie w Hiszpanii. To jednak był dopiero początek zamieszania kadrowego w tym klubie. Wprawdzie jeszcze przed końcem sezonu było wiadomo, że odejdzie z niego David Beckham i że nie przedłuży się kontraktu z Roberto Carlosem, ale już w okresie transferowym Real pozbył się tak znanych zawodników jak Helguerra, Cicinho, Diego Lopez, Emerson, Javi Garcia, Raul Bravo i siedmiu dalszych graczy o mniej sławnych nazwiskach. W sumie odeszło piętnastu zawodników, w tym aż dziewięciu bez transakcji gotówkowych, bo po prostu skończyły się im kontrakty i tylko sześciu zostało sprzedanych w sumie za 29,8 mln euro. Prawie 30 milionów euro to suma spora, ale i tak niemal czterokrotnie niższa od tej, którą Real wydał latem na pozyskanie nowych zawodników. Bo w tym jednym okienku transferowym upłynnił 119 mln euro, czyli kwotę rekordową w swojej historii. I co najciekawsze, pozyskał za nią tylko pięciu zawodników, ale za to bardzo drogich. Tak więc za Robbena z Chelsea zapłacił 36 mln, za Pepe z FC Porto – 30, za Sneijdera z Ajaxu – 27, za Dreuthe z Feyenordu – 14 i za Heinze z Manchesteru United 12 mln euro. Pozostali zawodnicy pozyskani zostali bezgotówkowo, w tym Dudek, Metzelder i Saviola (koniec kontraktów w poprzednich klubach) i Julio Baptista, Balboa, Soldado (powroty z wypożyczenia). Wprawdzie do końca sezonu jeszcze daleko, ale ocenia się, że te zmiany wpłynęły pozytywnie na zespół, że gra on efektownie i widowiskowo, a co najważniejsze - skutecznie. W toku siedmiu kolejek doznał tylko jednej porażki i zdecydowanie prowadzi w tabeli. Podobnie rzecz się ma z polską drużyną, Legią Warszawa. Po ubiegłorocznym, nie najlepszym sezonie dokonano w niej wielu spektakularnych zmian. Najważniejsza z nich nastąpiła na stanowisku trenera, bowiem Jacka Zielińskiego zastąpił Jan Urban, mający na swoim koncie 57 występów w reprezentacji Polski i długi staż w drużynach hiszpańskich, przede wszystkim w Osasunie. Poważne zmiany nastąpiły w składzie osobowym drużyny. Odeszli czołowi zawodnicy: Piotr Włodarczyk, Łukasz Fabiański, Dawid Janczyk, Grzegorz Bronowicki, Łukasz Surma, a na ich miejsce przyszło siedmiu nowych graczy o nieco mniejszej reputacji. Mimo to Legia okazała się rewelacją nowego sezonu ligowego, odnosząc zwycięstwa w pierwszych siedmiu kolejkach. Później doznała wprawdzie dwóch wyjazdowych porażek, ale nie zmienia to faktu, że nadal jest jedną z poważniejszych kandydatek do tytułu mistrzowskiego. Powiada się, że to zasługa Urbana, który wprawdzie nie ma doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu drużyny, ale doświadczenie zawodnicze w jednej z najlepszych lig w świecie. Teza ta nie jest jednak chyba do końca prawdziwa, o czym świadczyć może przykład Steauy Bukareszt. W okresie letnim dokonano tam ogromnych zmian. Odeszło 15 zawodników, a na ich miejsce przyszło 10 nowych. Funkcję trenera objął znany internacjonał Gheorge Hagi, któremu udało się wprowadzić Steauę do Ligi Mistrzów, ale już po pierwszej przegranej ze Slavią Praga stracił posadę. A drużyna nadal dołuje zarówno w LM, jak i lidze krajowej. Wygląda więc na to, że nie ma reguły. W jednym klubie zmiany prowadzą do sukcesu, w innym - do degrengolady. Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 42 • dodano 16-10-2007r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:916840