Pietryszyn na wylocie: Odliczanie wsteczne

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanDla wielu obserwatorów polskiej piłki zaskoczeniem była decyzja prezesa
Zagłębia Lubin, Roberta Pietryszyna, o wyrzuceniu z pracy Czesława Michniewicza.
Jednak to tylko pozornie wiadomość zaskakująca – faktycznie to
efekt zimnej kalkulacji i obaw o własne tyły...
Kto nie interesuje się pilnie rozgrywkami personalnymi w naszej piłce,
niech przypomni sobie, co działo się kilkanaście godzin przed odwołaniem
dotychczasowego trenera mistrzów Polski. Otóż na ekranach kilkunastu
milionów polskich telewizorów pojawiły się słupki z wynikami wyborów
parlamentarnych – a te wyniki to definitywny koniec lubińskiej kariery
prezesa Pietryszyna.
Stało się nagle wiadomo, że do kluczowej dla skarbu państwa spółki
przyjdą nowi szefowie z namaszczenia przejmującego władzę PO, a ci bezlitośnie
obnażą błędy i wykopią niedawnego jeszcze lidera młodzieżówki i
aktywistę PiS.
Akurat w tym momencie aspekt polityczny ma rację bytu, bowiem to
właśnie Pietryszyn dał środowisku piłkarskiemu asumpt do głośnych rozważań
o mieszaniu polityki ze sportem poprzez cały szereg jego odwoływań
się do partyjnych powiązań.
Kto nie pamięta, to niech sobie przypomni, jak Robert P. z bezczelną
pogardą dla prawa twierdził, że w sprawie zarzutów dotyczących afery
futbolowej gotów jest nawet interweniować u swego partyjnego lidera,
premiera Kaczyńskiego. Aby dowieść słuszności swych tez, zorganizował
nawet z udziałem Kaczyńskiego happening na stadionie w Lubinie, gdzie
podarował mu koszulkę klubu. Już wtedy wyglądało to żenująco, bowiem
premier rządu głoszącego walkę z korupcją w koszulce klubu, na którym
ciążą poważne zarzuty korupcyjne, to dość kuriozalny zestaw. Równie wesoły
– a raczej paradny – był Pietryszyn udowadniający, że za kupione przez
jego poprzedników awanse klub nie może już odpowiadać z mocy prawa.
Teraz Pietryszyn, który wie, że wkrótce zostanie wykopany, próbuje
jeszcze coś dla siebie ugrać i sam wykopuje Michniewicza. W ten sposób
chce zrzucić odpowiedzialność za tegoroczne niepowodzenia tylko na barki
trenera „miedziowych”. Szkoda, że wypinając pierś po medale za ubiegłosezonowy
tytuł, nie chciał pamiętać, że jedynie skorzystał z pracy swych
poprzedników. Teraz, gdy dostał furę kasy od bogatego sponsora i wszystko
mógł zrobić po swojemu, żenująco obniżył loty klubu – nic dziwnego, że
szuka jelenia, na którego poroże złoży winę za swoje nieudacznictwo.
Nie bez znaczenia są też zarzuty ze strony ludzi polityki - choćby sen.
Gowina w wyborczej debacie z min. Ziobrą – że ludzie PiS świadomie
przetrzymują dokumenty prokuratorskie świadczące o korupcji w Lubinie.
Charakterystyczne jest, że na kilkukrotnie stawiane mu w tej kwestii zapytanie
Ziobro nie odpowiedział ani razu i wijąc się jak piskorz, uciekał od
tematu.
Teraz Pietryszyn znalazł sobie winnego, na którego barki zrzuci odpowiedzialność
za własne błędy i będzie udawał fachowca od błyskawicznego
sukcesu. Zaraz potem zrobi pewnie z siebie ofiarę politycznych roszad.
Mistrz wysokiego mniemania o sobie odejdzie wkrótce w cień – zaraz za
nim uda się inny cień. Ale tym razem to chyba ten z CBA...
Tak wesoło było w poniedziałek, kiedy doszły do kibiców informacje o
zmianie trenera. Niektórzy utrzymują, że zawodnicy wiedzieli wcześniej,
czemu dali wyraz już zaraz po meczu z Jagiellonią, gdy nawet trener nie
mógł ich zmusić do zaprzestania nocnych rozmów przy barze. Czy tak
było, niech nam odpowie nieomylny rzecznik klubu - media już to zdążyły
opisać.
A propos oświadczeń prasowych, to wiele roboty mają teraz specjaliści
z klubu z tłumaczeniem, dlaczego najlepszy zawodnik z Lubina – Arboleda
– bez ogródek powiedział, co myśli o traktowaniu go w Zagłębiu jak nierozgarniętego
bambusa. Chłopak ma swoją Godność i nie owinął niczego w
bawełnę, opowiadając na łamach „Super Expresu”:
„Powiem wprost: chcę opuścić Zagłębie jak najszybciej. Niektórzy
pracownicy klubu sprawili mi tyle przykrości, że mam już dość. I mówię
to głośno, bo nie chcę, żeby kibice Zagłębia mieli do mnie pretensje, kiedy
opuszczę Lubin. Chcę, żeby znali prawdę. Bo kibiców Lubina bardzo szanuję,
zresztą z wzajemnością.
Aż mnie zmroziło, kiedy usłyszałem, że został zwolniony. To błąd, bo
nie tylko Michniewicz jest odpowiedzialny za to, że nam nie idzie. Wszyscy
jesteśmy winni”.
Klub replikował niemal natychmiast:
- Wyciągniemy wnioski z tego wywiadu. Arboleda na pewno zostanie
dyscyplinarnie ukarany.
Ale jakby lubinianom nie było dosyć kompromitacji, to kolejną zafundował
swojemu klubowi prezes Pietryszyn – tym razem była szopka z mianowaniem
następcy Michniewicza.
- W środę ogłosimy, kto będzie trenerem Zagłębia. Jestem przekonany,
że jego nazwisko będzie sporą niespodzianką. Można powiedzieć, że to
człowiek „z zewnątrz” – twierdził Pietryszyn.
- Mogę powiedzieć tylko tyle, że to Polak, który ostatnio pracował za
granicą. Nic więcej - dodał.
Zapytany, czy nic się w tej kwestii już nie zmieni i piłkarze Zagłębia będą
mieć w środę nowego trenera, odparł: - Na sto procent. Nic się nie zmieni.
Czekamy na niego w klubie.
No i doczekali się Wiesława Wojny – a właściwie dotychczasowego
asystenta Michniewicza, czyli Rafała Ulatowskiego(!!). Obiecywany Nevio
Scala to on raczej nie jest...
Koszmar polega na tym, że klub oficjalnie i wprost przyznaje, iż Wojno
jest jedynie figurantem dla Ulatowskiego i Fedoruka, którzy poprowadzą
zespół, choć nie mają nawet licencji trenerskich uprawniających ich do
trenowania na poziomie ekstraklasy. Znaleziono koło ratunkowe i parawan
jednocześnie – odkurzono Wiesława Wojnę, który do tego stopnia nie radził
sobie z sukcesami, że ostatnio odsunięto go w Lubinie nawet od trenowania
Młodej Ekstraklasy. Wyniki miał wyjątkowo słabe.
- Rzeczywiście pan Wojno będzie wpisywany do meczowego protokołu,
ale tak naprawdę drużynę w rozgrywkach poprowadzi Rafał Ulatowski -
potwierdza Jan Wierzbicki, rzecznik prasowy klubu.
Na oficjalnej stronie internetowej klubu informacja o zmianie trenera
zajęła sporo miejsca – ale tylko w nagłówku wymieniono nazwisko nowego
trenera, a cała treść tekstu dotyczyła duetu Ulatowski – Fedoruk. Oczywiście
było też zdjęcie nowego szkoleniowca, czyli ... Rafała Ulatowskiego.
- Oficjalnie I trenerem zostaje Wiesław Wojno, jednakże Rafał Ulatowski
będzie głównym dowodzącym - powiedział prezes klubu Robert Pietryszyn.
- Asystentem zostaje Adam Fedoruk - dodał prezes. Z Ulatowskim kontrakt
podpisano do 2009 roku, natomiast z Wojną - do czerwca 2008 roku.
Paranoja czy tylko parodia sportu?
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 44 • dodano 31-10-2007r. przez darek