Hajduk atakuje

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławJeśli spędza się któtki urlop w Chorwacji i to na dalmatyńskim wybrzeżu, którego niepisaną stolicą jest Split, to sympatykowi futbolu trudno nie zajrzeć do tego miasta, a w nim na stadion Poljud - bazę sławnego w tym kraju (i nie tylko) klubu Hajduka. I tak właśnie uczyniłem pewnego dnia w ostatniej dekadzie czerwca. Niestety, miałem sporego pecha, bo cała drużyna tego pierwszoligowego klubu przebywała wówczas na zagranicznych zgrupowaniach, najpierw w słoweńskim Mariborze, a następnie w niemieckim Marburgu, kilkadziesiąt kilometrów na północ od Frankfurtu. Nie przeszkodziło mi to jednak w zasięgnięciu informacji o przygotowaniach zespołu do nowego sezonu.
Zanim jednak przedstawię je poniżej, kilka słów o samym klubie, który uchodzi za największy w Chorwacji, mimo iż aktualnym mistrzem kraju jest Dinamo Zagrzeb. Hajduk w języku chorwackim to po prostu zbójnik, coś w rodzaju naszego Janosika, z tym, że chorwaccy zbójnicy koncentrowali się najpierw na walce z imperium otomańskim, a na początku XX wieku - z Austro-Węgrami.. W tamtejszej telewizji leci właśnie serial o tej walce, którego jeden odcinek pokazuje jednoznacznie, że klub sportowy w Splicie założyli właśnie hajducy i stąd jego nazwa. Podstawowym sportem w tym klubie była oczywiście piłka nożna i w niej osiągnął największe sukcesy. W jego dorobku znajduje się 15 tytułów mistrzowskich, choć skrupulatni kibice wyliczają, że 3 z nich Hajduk zdobył w mistrzostwach Jugosławii, 6 w mistrzostwach Socjalistycznej Republiki Jugosławii i 6 w mistrzostwach Chorwacji. Wielokrotnie uczestniczył też w pucharach europejskich, docierając trzykrotnie do ćwierćfinału Pucharu Mistrzów i nieźle spisując się w Pucharze Europy Zdobywców Pucharów i w Pucharze UEFA. W tym ostatnim odniósł największy sukces, docierając w przeszłości do półfinału.
Marzeniem kibiców tego klubu jest co najmniej powtórzenie tego sukcesu, jeśli już nie sięgnięcie po główne trofeum. Okazja w nadchodzącym sezonie jest znakomita, bo Hajduk, który w lidze chorwackiej zajął drugie miejsce, wywalczył sobie tym samym prawo udziału w Pucharze UEFA. Ta idea uzyskania sukcesu w europejskiej rywalizacji przyświeca także kierownictwu klubu, które stara się do tego zadania przygotować jak najlepiej. W tym celu stara się skompletować możliwie jak najlepszy skład. Proces ten rozpoczęty został już przed rokiem, kiedy to do Hajduka przeszli z VfB Stuttgart Boris Zivkovic i Mario Carevic.
W tym roku nastąpiła wzmożona ofensywa transferowa. Wprawdzie Hajduk nie dysponuje dużymi zasobami finansowymi, ale mimo to udaje mu się ściągać pożądanych zawodników bez większych wydatków. Oto np. do Splitu przechodzi znany chorwacki gracz, reprezentant kraju Igor Tudor, który wprawdzie dwanaście lat temu rozpoczynał karierę w tym klubie, ale ostatnich dziesięć lat spędził w Juventusie Turyn. Piłkarz ten korzysta przy tym z tzw. Prawa Bosmana, dzięki czemu Hajduk nie będzie musiał zapłacić za niego ani grosza. Tudor jest obrońcą i z pewnością wzmocni linię defensywną klubu.
Ogromne i skomplikowane zabiegi podjął Hajduk w celu ściągnięcia z Dynama Kijów rumuńskiego rozgrywającego Floriana Cernata. Zaangażowano nawet w tym celu specjalną agencję Pharos Sport, ale nie udawało się jej przeprowadzić korzystnego transferu. Do sprawy zabrał się więc prezes klubu Branko Grgić i w końcu uzyskał sukces, choć tylko połowiczny. Udało mu się mianowicie wypożyczyć Cernata na jeden sezon, wprawdzie bez gotówki, ale za przekazanie do kijowskiego klubu swojego najlepszego strzelca Tomislava Busicia. Jeśli chciałby na stałe ściągnąć Rumuna, to musiałby za niego zapłacić w 2008 roku 2 mln dolarów. Tak czy owak w nowym sezonie (liga startuje 12 sierpnia) Cernat wystąpi w barwach „białych”, bo i tak nazywa się Hajduka. Pytanie tylko, za jakie uposażenie. Oficjalnie sumy tej nie podano do publicznej wiadomości, ale prasa chorwacka spekuluje, że musi to być milion dolarów, bo taką kwotę rocznie otrzymywał Rumun w Kijowie. Sam Cernat też jest zadowolony, bo w Dynamie nie zawsze znajdował miejsce w składzie.
Kolejnym graczem, który przychodzi tego lata do Hajduka Split, jest węgierski pomocnik Krisztian Lisztes, który ma za sobą piękną karierę w takich klubach jak Ferencvaros, VfB Stuttgart, Werder Brema, Borussia Moenchengladbach. Występował także w reprezentacji swojego kraju, choć ostatni raz w 2004 r. Za niego także nie zapłacono ani jednej kuny, po prostu, dlatego że w sezonie 2006/2007 pozostawał bez przydziału klubowego. Kierownictwo klubu pertraktuje także z innymi zawodnikami.
Być może ci, którzy już znaleźli się w składzie, pomogą Hajdukowi powalczyć skutecznie w Pucharze UEFA i w lidze chorwackiej, ale jak się popatrzy na metryki nowych zawodników, to można mieć pewne wątpliwości, bo wszyscy oscylują wokół trzydziestki. Ale może jednak doświadczonych graczy potrzeba temu klubowi?
Tygodnik Kibica nr 28 • dodano 24-07-2007r. przez admin