Unia dla piłki

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławWszystkie media na Starym Kontynencie doniosły
triumfalnie, że w stolicy Portugalii, Lizbonie
osiągnięto porozumienie w sprawie ostatecznego
kształtu traktatu reformującego Unię Europejską.
Tym razem szefowie 27 państw tworzących ową
wspólnotę byli jednomyślni, co oznacza, że 13
grudnia br. nastąpi uroczyste podpisanie tego dokumentu,
a jego wejście w życie wyznaczono na 1
stycznia 2009 roku. Ów nowy traktat, zastępujący
konstytucję europejską odrzuconą przez niektóre
państwa członkowskie w 2005 roku, reguluje
najważniejsze kwestie polityczne, strukturalne,
organizacyjne Unii Europejskiej. Niech się jednak
czytelnicy nie obawiają, nie zamierzam mącić ich
zainteresowania piłką nożną i omawiać szczegółowo
owe ważne dla przyszłości Europy kwestie.
Pragnę natomiast zasygnalizować, że traktat
lizboński może, a nawet powinien zainteresować
sympatyków sportu, w tym i futbolu przynajmniej
w jednym aspekcie.
Wprawdzie prasa, radio, telewizja i portale
internetowe koncentrują się w swych publikacjach
wyłącznie na wspomnianych już sprawach strukturalno-
organizacyjnych, ale ktoś, kto uważnie
śledzi politykę europejską, dostrzeże z pewnością,
że w zatwierdzonym w Lizbonie tekście traktatu
znajduje się ważne odniesienie do sportu. Jest
to tylko kilka linijek tekstu, ale jakże istotnych
dla przyszłości europejskiego sportu w ogóle i dla
piłki nożnej w szczególe. Idzie tu o artykuł 124a
traktatu, który precyzuje, że „Unia Europejska
przyczynia się do promocji europejskiego współzawodnictwa
w sporcie, uwzględniając jego specyfikę,
jego ustanawiane dobrowolnie struktury, jego
funkcje społeczne i wychowawcze”.
To w gruncie rzeczy jedno zdanie powitane
zostało przez ważne persony sportowe z ogromnym
zadowoleniem, bo – jak podkreślił prezydent
UEFA Michel Platini – Unia Europejska uznała
wreszcie „specyficzną naturę” sportu. O takie
rozwiązanie i takie postawienie sprawy walczyły
od wielu lat różne ważne instytucje życia
sportowego, w tym Międzynarodowy Komitet
Olimpijski, Narodowe Komitety Olimpijskie oraz
35 międzynarodowych federacji sportowych
wraz z ich konfederacjami europejskimi. Nie
trzeba dodawać, że we froncie tym uczestniczyły
aktywnie FIFA i UEFA. Kiedyś, w przeszłości
były już bliskie sukcesu, bo np. sens zawarty w
artykule 124a znajdował się już projekcie słynnej
deklaracji z Nicei powziętej w 2000 roku, ale w
ostatecznej redakcji z niej wypadł. Mocną pozycję
miał też w projekcie Konstytucji Europejskiej,
ale cóż z tego, skoro cała konstytucja odrzucona
została w 2005 r. Teraz wreszcie ów akapit o
„specyficznej naturze sportu” znalazł prawne
usankcjonowanie.
No dobrze, ale jakie praktyczne znaczenie
mieć będzie ów zapis dla futbolu? Problem ten
wyjaśnia nieco przystępniej prezes Francuskiej
Ligi Profesjonalnej Frederic Thiriez w specjalnym
komunikacie ogłoszonym po lizbońskim spotkaniu
szefów państw europejskich. Na początku podkreśla,
że ów artykuł w traktacie jest ukoronowaniem
wieloletnich wysiłków Francji dążącej (podobnie
jak instytucje wielu innych państw) do uznania
specyfiki sportu piłkarskiego. Stwierdza tam
następnie, że traktat uznaje, że sport, mimo
iż podlega prawodastwu europejskiemu, nie
może być zarządzany tak samo jak zwyczajna
działalność ekonomiczna i nie może podlegać
dokładnie tym samym prawom rynkowym. Musi
on być regulowany w taki
sposób, aby zagwarantować
sprawiedliwość i równowagę
współzawodnictwa sportowego,
zachowując przy tym
swoje funkcje wychowawcze
i społeczne. W końcu wyraża
nadzieję, że idee zawarte w tekście traktatu
znajdą konkretne rozwiązania w rozporządzeniach
wykonawczych.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wprowadzenie
do traktatu europejskiego owej konstatacji
o zachowaniu specyfiki sportu i jego podstawowych
struktur, w końcu jego odrębności od innych
dziedzin działalności ekonomicznej i generalnie
rynkowej może mieć istotne znaczenie dla rozwoju
piłki nożnej w Polsce. Przypomnijmy bowiem,
że klub sportowy w naszym kraju może być
zarejestrowany jako osoba prawna lub fizyczna,
ale niezależnie od rodzaju rejestracji odprowadza
podatki do urzędu skarbowego w takich samych
rozmiarach jak normalne przedsiębiorstwo produkcyjne,
handlowe lub usługowe. Otóż ów artykuł
124a w uzgodnionym w Lizbonie traktacie Unii
Europejskiej diametralnie zmienia tę sytuację. Nie
ma oczywiście jeszcze jasnej i konkretnej wykładni
tego artykułu, ale sądząc z entuzjastycznego
przyjęcia go przez sterników futbolu – bo i Joseph
Blatter wyraził o nim swą pozytywną opinię – można
sądzić, że przyniesie to także polskim klubom
wielostronne korzyści. Dlatego z niecierpliwością
czekać będziemy na ostateczną, szczegółową
interpretację tego zapisu przez Unię Europejską,
a na jej podstawie na krajowe rozporządzenia wykonawcze
otwierające przed futbolem obiecujące
perspektywy rozwojowe. Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 45 • dodano 06-11-2007r. przez darek