Nasze piękne losowania...

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanIm dłużej słucham opinii fachowców po naszych ostatnich losowaniach, tym bardziej zadaję sobie pytanie, czy piłka nożna jest jeszcze realnym sportem na murawie, czy tylko odmianą salonowca uprawianą przez, pożal się Boże, aspirantów do publicystycznej sławy.
Komentarze zawsze będą różne – na tym polega istota wolnych mediów i swoboda wypowiedzi – ale komentarze niekoniecznie muszą być albo standardowe, albo wręcz głupie.
Jeszcze kilkadziesiąt minut temu – tuż przed losowaniem - zastanawiałem się, czy weźmie górę odwieczny tekst:
- to silna grupa, ale jak spaść, to z porządnego konia – czy tez wariant bardziej „optymistyczny”:
- mogliśmy wylosować gorzej, ale i tak nie będzie łatwo.
A może tak wreszcie ktoś powie:
- No dobra – gramy z Niemcami, Austrią i Chorwacją – zróbmy wszystko, aby te trzy mecze wygrać!!
Niestety, chętnych do tego zabrakło, ale wcale nie zabrakło teoretyków porównywania poziomu wody w Wiśle i Renie albo wysokości Tatr i Alp. Teoretyczne dywagację fachowców – oraz nieco żałosne udowadnianie ich kompetencji faktem, że w towarzyskim totku w miarę dobrze obstawili przyszłych rywali, jest wręcz tragicznym dowodem na niemoc zapraszanych do studia „ekspertów”
Żeby mi jeszcze ktoś powiedział, że styl gry którejś z wylosowanych jedenastek leży „biało-czerwonym”, bowiem...
Albo że kłopotem będzie skuteczne wyizolowanie ich asa w środku pola, bo w dotychczasowych meczach nasi pomocnicy... itd., itd.
Nic z tych rzeczy – pusty słowotok niemal na poziomie Dody...
Najwięcej rozsądku wykazał schodzący z boiska – po przegranym meczu z Wisłą – Jerzy Brzęczek, który zapytał wprost, czy jedna wygrana daje nam awans. Jeśli nie, to dlaczego mamy być tak bardzo szczęśliwi, że w nasze grupie grają Austriacy...?
Trudno się z tym nie zgodzić!!
Należy zrobić wszystko, aby osiągnąć komplet, bo w sytuacji gdy w naszej grupie mamy dwóch tuzów, nie możemy sobie pozwolić na pomyłkę.
Niemcy to sprawdzona piłkarsko firma – i co szczególnie ważne – nie schodząca poniżej wysoko usytuowanego progu sukcesów. I nie jest im obce wygrywanie bądź stale przebywanie w pobliżu podium na największych imprezach. Mamy z nimi swoje stare porachunki i nadszedł czas, je wyrównać.
Natomiast Chorwaci są moim zdaniem... faworytem tej grupy!!
Piłkarze atakujący futbolowy top z drugiej linii mają papiery na wielkie sukcesy – ich polot w grze i swoboda konstruowania akcji może się okazać decydująca w starciu z żelazną dyscypliną taktyczną naszych zachodnich sąsiadów. Umiejętności techniczne i klasa indywidualna graczy jest w tym przypadku porównywalna – choć marketingowo znacznie lepiej sprzedają się reprezentanci Germanii.
Wnioski? Trzeba wygrywać z każdym! Oni też są do pokonania!
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 49 • dodano 05-12-2007r. przez darek