Jaka praca, taka płaca

Dziury w całym
Filipiak WojciechCzęstym tematem do narzekań u polskich piłkarzy jest wysokość zarobków, znacznie u nas niższa niż w krajach zachodnich, a od niedawna także i wschodnich. Z tych, co grali za granicą, tylko najbardziej zdesperowani i szukający każdego grosza (jak na przykład Hajto, Sypniewski) godzą się na powrót i kontynuowanie kariery w polskich klubach ligowych. Ci, co się dorobili (na przykład Świerczewski), też z pokorą godzą się na polskie warunki, bo oni nie muszą już myśleć o pieniądzach. Inni po prostu się obrażają – jak ostatnio Jacek Bąk.
10 tysięcy euro to na Zachodzie żadne pieniądze, 40 tysięcy złotych w Polsce to niebotyczna pensja. Bywają i tacy „kominiarze” wśród piłkarzy i trenerów, ale zdecydowana większość musi zadowolić się znacznie mniejszymi gażami. Adam Marciniak, który niedawno przeniósł się z ŁKS do Górnika Zabrze, mówił, że w Łodzi zarabiał dwa tysiące miesięcznie.
Ta różnica to nie tylko efekt ekonomicznego zapóźnienia. Jeden z ostatnich numerów „Kickera” publikuje zestawienie liczby meczów, jakie rozgrywają piłkarze czołowych klubów europejskich. „Kicker” zajmuje się oczywiście najważniejszymi ligami – włoską,
angielską, francuską, niemiecką, hiszpańską. Polską nie, bo pod tym względem dawno przestaliśmy być dla „Kickera” partnerem. Dowiadujemy się więc, że w Niemczech najwięcej meczów rozegrał w minionym sezonie Torsten Frings z Werderu – 59 (49 w klubie i 10 w reprezentacji). Więcej od niego, bo aż 72 razy, wychodził na boisko Frank Lampard z Chelsea (62 razy w koszulce klubowej, 10 w reprezentacyjnej). Iniesta z Barcelony grał w 65 meczach, a najbardziej zapracowany Włoch Daniele de Rossi brał udział w 62 spotkaniach (55+7). Trochę więcej od ligi niemieckiej gra się we Francji: David Rozehnal (akurat Czech) z Paris St. Germain grał 61 razy, w tym dziesięciokrotnie w reprezentacji swojego kraju.
Jeżeli chodzi o futbol klubowy, to najwięcej meczów rozegrał w minionym sezonie zespół Chelsea – 64, potem FC Sevilla – 63, Osasuna i Manchester United – po 60. Jednym słowem – jest kiedy zarabiać te wielkie pieniądze.
Przeczytawszy ów numer „Kickera”, zacząłem się sam zastanawiać, jak to jest u nas. Usiadłem i policzyłem. Najbardziej zapracowana była w ubiegłym sezonie – w przeciwieństwie do efektów – krakowska Wisła, tocząc równo 50 meczów. Dwa mecze mniej mają w bilansie piłkarze Dyskobolii – o ile Wisła nabiła sobie statystykę serią meczów w rozgrywkach o Puchar UEFA, to drużyna z Grodziska napracowała się w rozgrywkach krajowych, dochodząc do finału zarówno w rywalizacji o Puchar Polski, jak i o Puchar Ekstraklasy. W tych też zespołach trzeba szukać rekordzisty indywidualnego, a jest nim Dariusz Dudka – 47 występów (39 w klubie i 8 w reprezentacji). Drugie miejsce zajął w tym zestawieniu inny wiślak, Jean Paulista -46 meczów (tylko w klubie, bo reprezentacja to dla niego za wysokie progi), a trzecie - Adrian Sikora z Grodziska – 44 występy (też tylko w lidze i w pucharach krajowych). Dodam jeszcze, że najrzadziej pojawiały się na boisku zespoły Widzewa – zaledwie 36 meczów (nie było na przykład meczu z Arką w Gdyni) i Pogoni – także 36, bo szczecinianie nie rozegrali z kolei meczu z Arką w Pucharze Ekstraklasy. Te porównania mówią same za siebie. Żeby zarabiać tyle co za granicą, to po pierwsze gramy za mało…
Tygodnik Kibica nr 29 • dodano 24-07-2007r. przez admin