strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Trenerskie dymisje

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Ukraiński świat piłkarski przeżył tej jesieni ogromne rozczarowanie. Oto bowiem reprezentacja tego kraju nie zakwalifikowała się do puli finałowej Mistrzostw Europy 2008, kończąc rozgrywki grupowe na czwartym miejscu, za Włochami, Francją, Szkocją i tuż przed Litwą, którą wyprzedziła zaledwie o jeden punkt. Zawód był tym większy, że rok wcześniej drużyna narodowa Ukrainy znakomicie spisała się podczas mistrzostw świata w Niemczech, docierając do ćwierćfinału, w którym uległa późniejszym zdobywcom tytułu mistrzowskiego - Włochom. Wszystko więc wskazywało na to, że w kwalifkacjach do Euro 2008 Ukraina spisywać się będzie równie dobrze i że wywalczy miejsce wśród szesnastu najlepszych drużyn Europy. Kierownictwu piłkarstwa ukraińskiego szczególnie mocno na tym zależało, bo przecież za 4,5 roku będzie wraz z Polską współorganizatorem kolejnych mistrzostw Starego Kontynentu. Dobrze byłoby więc pokazać Europie siłę tamtejszego futbolu. Tymczasem zawód na całej linii. Na konsekwencje takiego stanu rzeczy nie trzeba było długo czekać. W ubiegły czwartek podczas posiedzenia Komitetu Wykonawczego Ukraińskiej Federacji Piłkarskiej dotyczasowy selekcjoner kadry narodowej Oleg Błochin podał się do dymisji, a wraz z nim ze stanowiska ustąpili wszyscy członkowie jego sztabu szkoleniowego. Błochin, niegdysiejszy wspaniały zawodnik, zdobywca Złotej Piłki „France Football” w 1975 r ., ma również spore doświadczenie trenerskie, bowiem prawie 12 lat prowadził drużyny klubowe w Austrii i Grecji. Gdy więc w październiku 2003 r. objął reprezentację Ukrainy, wszyscy wierzyli, że odniesie z nią sukces. I prawdę pisząc, odnotował względnie pozytywne rezultaty, bowiem w 46 meczach, w których prowadził reprezentację, odniósł 21 zwycięstw i 14 remisów oraz doznał 11 porażek. Bilans byłby więc znośny, gdyby nie fatalny wynik kwalifikacji do ME. Podczas wspomnianego posiedzenia Komitetu Wykonawczego Błochin podziękował prezesowi federacji ukraińskiej Hrihorijowi Surkisowi za stworzenie dobrych warunków przygotowań drużyny do eliminacji, ale mimo to nie wyszło. Dlatego też wziął na siebie całą odpowiedzialność za ten stan rzeczy i podkreślił, że wyczerpał swoje możliwości w kierowaniu reprezentacją. Stwierdził natomiast, że zamierza poświęcić się pracy w klubie, choć nie wiadomo jeszcze w jakim. Bezpośrednio po posiedzeniu Surkis i Błochin wzięli udział w krótkim spotkaniu z dziennikarzami. Prezes federacji oświadczył tam, że reprezentację czeka teraz nowe wyzwanie, ponieważ 14 stycznia w Zagrzebiu ustalony zostanie kalendarz eliminacji do MŚ 2010 w grupie 6., w której obok Ukrainy wystąpią Chorwacja, Anglia, Białoruś, Kazachstan i Andora. Czy zatem delegacja Ukrainy pojedzie tam już z nowym selekcjonerem? Trudno odpowiedzieć, bo nie ma jeszcze kandydata na to stanowisko. Błochin natomiast wyraził nadzieję, że będzie to specjalista ukraiński. Dymisje selekcjonerów następują zazwyczaj po wielkich imprezach takich jak np. MŚ lub ME, albo też – jak w przypadku Ukrainy – po eliminacjach do tych wydarzeń. Zdarza się jednak, że czasem decyzje wyprzedzają owe wielkie imprezy. Oto bowiem przynajmniej jeden selekcjoner wie już teraz, jaka czeka go przyszłość po Euro 2008. Chodzi tu oczywiście o szefa drużyny narodowej Holandii Marko van Bastena, ponieważ Holenderska Federacja Piłkarska postanowiła nie przedłużać z nim kontraktu, który upływa ostatniego czerwca przyszłego roku, czyli tuż po Euro. Ten wspaniały niegdyś zawodnik, a od 2004 r. selekcjoner „pomarańczowych”, ponosi w ten sposób konsekwencje nie najlepszej postawy reprezentacji w ostatnich latach. Wprawdzie jego drużyna zakwalifikowała się do MŚ 2006 i do Euro 2008, ale zdaniem kierownictwa federacji nie jest na tyle silna, aby w przyszłym roku w Szwajcarii powalczyć skutecznie z Francją i Włochami o wyjście z grupy. Zresztą już po MŚ w Niemczech prasa holenderska mocno krytykowała trzykrotnego zdobywcę Złotej Piłki „France Football”, a teraz także odnosi się do niego z dużą rezerwą. Zarzuca mu się, że wprawdzie wszedł do finałów ME, ale z drugiego miejsca, że w dwunastu spotkaniach jego zawodnicy strzelili tylko 15 bramek, że Luksemburg pokonali dwukrotnie tylko po 1-0, że przegrali z Białorusią. Krytyce poddawany jest także styl gry reeprezentacji uważany za bardzo defensywny, co jest tym dziwniejsze, że sam Van Basten był wspaniałym napastnikiem. Ponadto wypomina mu się, że za wcześnie odstawił tak dobrych zawodników jak Edgar Davids, Clarence Seedorf, Roy Makaay i że na ich miejsce wprowadził sporo młodzieży. Być może wszystkie te zarzuty mają rację bytu, ale co będzie, jeśli w przyszłorocznych mistrzostwach Europy Holandia odniesie sukces? Na razie nikt się tym problemem nie zajmuje, bo nikt w ów sukces nie wierzy. Sam Van Basten nie musi się też o przyszłość martwić, bo wiele klubów chciałoby go zatrudnić w roli trenera. Propozycję składa mu także Roman Abramowicz. Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 50 • dodano 12-12-2007r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:917317