Schuster za Capello

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławW poniedziałek 9 lipca trenerem Realu Madryt został Niemiec od blisko trzydziestu lat zasiedziały w Hiszpanii, Bernd Schuster. Zastąpił na tym stanowisku włoskiego szkoleniowca Fabio Capello, który tylko jeden sezon wytrzymał w królewskim klubie. Jest to zjawisko zaskakujące, zwłaszcza jeśli weźmie sie pod uwagę fakt, że pod kierunkiem Włocha Real zdobył pierwszy od czterech lat tytuł mistrzowski. Z drugiej jednak strony trudno się temu dziwić, bo w Madrycie podobny precedens już się zdarzył. Właśnie w roku 2003, kiedy ówczesny trener Vincente del Bosque doprowadził Real do mistrzostwa Hiszpanii, został po zakończeniu sezonu zwolniony. Od tego czasu rozpoczęła się sztafeta szkoleniowców, w skład której wchodzili Carlos Queiroz, Antonio Camacho, Mariano Garcia Ramon, Vanderlei Luxemburgo i Juan Ramon Lopez Caro, ale żadnemu z nich nie udało się osiągnąć znaczącego sukcesu. Dopiero Capello powtórzył wyczyn Del Bosque, ale spotkał go za to taki sam los, jak i jego zwycięskiego poprzednika. Pytanie tylko, dlaczego?
Częściowej odpowiedzi na to pytanie udzielił na konferencji prasowej dyrektor do spraw sportowych Realu Predrag Mijatovic. Było to bezpośrednio po posiedzeniu Komitetu Kierowniczego klubu, na którym podjęto ową decyzję, więc można przyjąć, że wypowiedź hiszpańskiego Serba oddaje zbiorową opinię. Otóż oświadczył on, że nie była to decyzja łatwa, ale mimo iż Capello zdobył tytuł, to jednak „nie jest to osoba zdatna do realizacji celów, do których zdążamy. Musimy myśleć o przyszłości klubu”. Trochę to dziwne, bo przecież 61-letni dziś szkoleniowiec odnotował w przeszłości sporo sukcesów podczas pracy w Juventusie, Romie, Milanie AC, a i z Realu nie odchodzi z pustymi rękami. Każdy jednak ma swoje racje, a te wysuwane przez osoby odpowiedzialne za losy klubu mogą mieć realne podstawy.
Otóż włoskiemu szkoleniowcowi zarzuca się przede wszystkim to, że ustawił drużynę zbyt defensywnie, przy czym defensywa ta nie funkcjonowała należycie, bo jej główny filar, sprowadzony z Juventusu Fabio Cannavaro, nie spisywał się tak dobrze jak np. w reprezentzacji Włoch podczas mistrzostw świata. Zwolnionemu szkoleniowcowi wytyka sie także nie najlepszą politykę kadrową. Zarzuca mu się przede wszystkim odstawienie na boczny tor Davida Beckhama i pozbycie się z klubu Ronaldo bez jakiejkolwiek próby zmuszenia go do uzyskania właściwej formy fizycznej, a zatem i piłkarskiej, bo talentu mu nie brakuje. Co bardziej zagorzali przeciwnicy Capello powiadają, że Real nigdy nie zdobyłby mistrzostwa Hiszpanii, gdyby nie nagłe załamanie formy Barcelony, bo przecież miał w stosunku do niej kilka punktów straty.
Tak więc Capello odchodzi, zresztą wraz ze swym asystentem Franco Baldinim i wszystkimi swoimi współpracownikami, których do Realu ściagnął. Pozostaje jednak problem kontraktu, który sankcjonował ich pracę w Realu do 2009 roku. Co z tym fantem zrobić? Ze strony Realu padła publiczna deklaracja, że „szkody zostaną im zrekompensowane”. Prasa hiszpańska spekuluje, że za sezon 2007/2008 otrzymają pełne wynagrodzenie, co oznacza, że sam Capello uzyska 5,2 mln euro. A co uzyskają później, nikt naprawdę nie wie, poza finansistami i prawnikami, ale to już nie nasze zmartwienie.
Teraz ster królewskiej drużyny obejmuje Bernd Schuster. Dlaczego akurat on? W połowie sezonu, kiedy Realowi źle się wiodło, wymieniano kilku następców Capello, w tym najczęściej Jose Mourinho i właśnie Schustera. Ten ostatni nie bardzo w to wierzył i sam powiadał, że najpewniejszym kandydatem jest Portugalczyk. A jednak do niego uśmiechnęło się szczęście. Wpłynęły na to niewątpliwie jego niezłe osiągnięcia trenerskie z drużyną Levante (2003-2005), no i przede wszystkim sukces, jaki osiągnął z drużyną z przedmieścia Madrytu, Getafe. Bo wprawdzie w ostatnim i przedostatnim sezonie zajął z nią 9. miejsce w lidze, ale w tym ostatnim awansował do finału Pucharu Króla i dzięki temu Getafe po raz pierwszy w swej historii zagra w Pucharze UEFA. Oznacza to, że nawet biedną drużynę potrafi on doprowadzić do sukcesu, a co dopiero bogatą. I na to liczy Real.
Nie bez znaczenia był fakt, że Schuster doskonale zna język hiszpański, bo przecież większą część swej piłkarskiej kariery spędził właśnie w tym kraju. Wprawdzie rozpoczynał w FC Koeln, ale osiem sezonów (1980-1988) spędził w Barcelonie, następnie dwa sezony (1988-1990) w Realu Madryt i przez pewien czas występował także w Atletico Madryt. Wprawdzie próbował sił, zwłaszcza trenerskich, również w innych krajach, ale z Hiszpanią związany jest najmocniej. Zna jej zwyczaje, obyczaje, system piłkarski i jej futbolowego ducha, więc kierownictwo Realu liczy, że z jego drużyną może odnieść sukces. Pewność ta jest tak duża, że kontrakt z liczącym 48 lat Schusterem podpisano na cztery lata. Ano zobaczymy.
Tygodnik Kibica nr 29 • dodano 24-07-2007r. przez admin