strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Czarni nam dokopią!

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Nie ukrywam, że od wielu lat jestem fanem afrykańskiej piłki. I uważam to za dobry wybór - szczególnie podczas pisania tego felietonu, gdy monotonne stukanie w klawiaturę kompa umila mi oglądanie meczu otwarcia mistrzostw Czarnego Lądu. - To już nie jest taki radosny, dziki futbol – powiedział po kilkunastu minutach jeden z komentatorów. I miał rację!! Nie tylko dlatego, że zdecydowana większość trenerów finałowych drużyn to Europejczycy – 12 spośród 16 szkoleniowców – a to właśnie oni potrafią wpoić czarnoskórym zawodnikom kanony gry taktycznej. Przyznam, że jeszcze do niedawna wyznawałem dokładnie takie same poglądy – Afrykanie dobrze skaczą i biegają, a blade twarze z Francji czy Niemiec nauczą ich podstaw ustawiania się na boisku. Ale to chyba nie tak do końca prawdziwe mniemanie... Gdy patrzę na zmagania Ghany i Gwinei, to zaczynam dostrzegać, że głównym atutem drużyn afrykańskich są żywioł i niekonwencjonalność zagrań. Właśnie widzę powtórki akcji, podczas której zawodnik z Ghany strzelił przewrotką z 7 metrów, a piłka minęła o centymetry spojenie słupka i poprzeczki. Za takie akcje kibice na całym świecie kochają swoich piłkarzy i tego chcą znacznie bardziej niż kolejnych modyfikacji catenaccio czy innych metod murowania bramki. Ale uporządkujmy. Afrykański żywioł na murawie boiska piłkarskiego to wcale nie synonim taktycznego bałaganu między bramkami. Czarni coraz lepiej rozumieją istotę współczesnego futbolu i doskonale wpasowali się swoimi indywidualnymi predyspozycjami w grę na światowym poziomie. Zresztą wystarczy spojrzeć na rankingi europejskich klubów, w których grają uczestnicy mistrzostw Afryki. A swoją drogą o wielkim farcie może teraz mówić niejaki Essien z Chelsea, który to miał szansę zagrać w drużynie Zagłębia Lubin – ale był tam za słaby (!!), nie załapał się na transfer i teraz nie musi się obawiać, że z czempionatu kontynentu może wrócić do klubu już drugoligowego. Afrykanie potrafią grać nieszablonowo – ryzykują zagrania, za jakie niejeden europejski trener posadziłby na ławie pół drużyny – ale im takie gierki wychodzą!! Czują futbolowego bluesa niczym Louis Armstrong swoją trąbkę i potrafią zaimprowizować jazzowo na najwyższym poziomie. Właśnie minęła pierwsza połowa – jest co prawda 0:0, ale ekstraprzewrotka, trzy słupki i dużo interesujących zagrań sprawiły, iż wcale się nie nudziłem. Już przed kilkoma laty nieśmiało przebąkiwano, że futbolowa przyszłość należy do Czarnego Lądu. Teraz nie mam co do tego żadnych wątpliwości – i nie jest to wcale odkrywcze stwierdzenie, tylko stwierdzenie faktu. Wystarczy przeanalizować sobie wyjściowe składy najlepszych drużyn europejskich. Ta lektura smakuje – dosłownie (!!) - niczym Black & White... Jeszcze kilka lat – a czas płynie nieubłaganie – a czarni zaczną być postrachem najlepszych reprezentacji. Oczywiście nie wszyscy. Ci, których będzie stać na wyłożenie odpowiednich środków i ... znalezienie odpowiednich ludzi do pracy z reprezentacją. Bo takich – nie chodzi o szkoleniowców – nadal brakuje, o czym dla przykładu wielokrotnie mówił już czarnoskóry gwiazdor Drogba. A jak już odpowiedni fachowcy znajdą się na odpowiednich miejscach, to czarni zapędzą nas w ciemny róg. I wszystko będzie wtedy jasne... Dariusz Jan Mikus PS. A gdyby ktoś miał wątpliwości co do klasy oryginalnych zagrań afrykańskich graczy, to niech sobie obejrzy bramkę z 90. minuty – strzał rozstrzygający o wyniku inauguracji. Czy w Europie ktoś zdecydowałby się na tak ryzykowny strzał w końcówce meczu...?
Tygodnik Kibica nr 4 • dodano 23-01-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:917320