Problem z systemem

Dziury w całym
Filipiak WojciechAż strach pomyśleć, co to będzie, gdy sprawdzą się informacje prasowe o karnej degradacji aż 11 drużyn z ekstraklasy. Z analizy nazw klubów, jakie wymieniane są w kontekście afery korupcyjnej, wynika, że czyste są tylko Legia, Wisła, Dyskobolia, Górnik Zabrze i Polonia Bytom, ale zależy to tylko od punktu widzenia, bo skoro w sprawach korupcyjnych przedawnienie nie obowiązuje, to co zrobić z meczem Wisła – Legia z 1993 roku albo z tym sezonem, kiedy to Dyskobolia wspaniale finiszowała i zdołała utrzymać się w I lidze? Górnika i Polonię po starej sympatii zostawiam w spokoju.
Nie potrzeba zresztą aż tak drastycznych kroków, bo już i teraz mamy kłopot. Degradacja obu Zagłębi i Widzewa sprawia, że aktualnie obowiązującego regulaminu rozgrywek nie da się już sensownie zastosować. No bo jeżeli dwie drużyny z ostatnich miejsc spadną, a trzy zostały karnie usunięte z ligi, to kto z kim, a przede wszystkim po co, zagra baraż?
Skomplikowała sprawę nielogiczna decyzja z poprzedniego sezonu, kiedy to uznano, że spadkowicze muszą być, niezależnie od karnych degradacji. Oprócz Arki i Górnika Łęczna spadły więc z ligi w trybie „sportowym” Wisła Płock i Pogoń Szczecin, ale przewidzianego regulaminem barażu też już nie było. Kierującym rozgrywkami zabrakło konsekwencji, bo w II lidze obowiązywały zgoła inne zasady, chociaż sytuacja była podobna.
Przypomnieć warto w tym miejscu, że pierwsza decyzja PZPN zgodna była z duchem rywalizacji i ze zdrowym rozsądkiem. Postanowiono bowiem, że relegowane z ligi drużyny przesunięte zostaną na ostatnie miejsca w tabeli. Rozległa się wówczas taki medialny jazgot, że szybko tę decyzję zmieniono, przede wszystkim na skutek nacisków Canal Plus, którego szefowie stwierdzili, że meczów bez stawki transmitować nie zamierzają. To bezsens do kwadratu, bo istotą rywalizacji ligowej jest wyłonienie najlepszej drużyny, a nie najgorszej, a pod tym względem, a także w walce o obsadę „miejsc pucharowych”, w poprzednim sezonie w lidze emocji nie brakowało. Teraz, kiedy optymistycznie przyjmujemy, że w czasach intensywnego śledztwa i toczącego się procesu we Wrocławiu nie ma już takich, którzy poważyliby się na ustawienie meczu, nie wypadało wręcz zwrócić uwagi na jeszcze jeden aspekt: mecze drużyn zagrożonych spadkiem, walczących uporczywie o utrzymanie się, są szczególnie korupcjogenne, bo nic tak nie kusi drużyny ze środka tabeli, jak okazja do „podłożenia” się spadkowiczowi. Była szansa rok temu takich pokus uniknąć.
Nie pomogło zachowaniu zdrowego rozsądku to, że głośno taki pomysł wspierali szefowie Widzewa i płockiej Wisły, a więc zespołów zagrożonych spadkiem. Górę wzięła bezinteresowna zawiść, a przy okazji zlikwidowano ligowy futbol w Szczecinie, bo gdyby Pogoń w ten sposób cudownie się uratowała przed spadkiem, zaistniałaby tam zupełnie inna sytuacja i ligowy status udałoby się zapewne utrzymać. Nie wspominam już o kolejnym karykaturalnym efekcie przyjętego rozwiązania: awansowało do ekstraklasy Zagłębie Sosnowiec, które dwa miesiące później trzeba było z ekstraklasy z hukiem wyrzucić.
Karna degradacja to sprawa wyjątkowa, ale przecież we współczesnym skomercjalizowanym sporcie zdarzyć się mogą takie sytuacje, jak bankructwo I-ligowej spółki i niedopuszczenie do rozgrywek z powodu braku licencji. Każde doraźne wymyślanie rozwiązania powoduje ferment, najwyższy więc czas, by stosowne zapisy z góry umieszczone były w regulaminach rozgrywek. Punkt o przesuwaniu wypadających z ligi drużyn na ostatnie miejsca w klasyfikacji ma ręce i nogi, bo trudno nazwać sportową sprawiedliwością fakt, że awansuje piąty zespół z niższej ligi kosztem przedostatniego lub ostatniego z ligi wyższej. Tak się zresztą stało rok temu w II lidze, gdzie przywrócono do łask zdegradowanego wcześniej Kmitę Zabierzów, właśnie w miejsce Pogoni, która zniknęła w ogóle.
Na razie sytuacja jest taka, że dwie z relegowanych drużyn mogą z ekstraklasy spaść tak czy owak. Byłoby to, za przeproszeniem kibiców zainteresowanych zespołów, rozwiązanie idealne, bo nie spowodowałoby większego „trzęsienia ziemi”, choć dla Widzewa i Zagłębia Sosnowiec oznaczałoby spadek aż do III ligi (czyli nowej drugiej, bo przypominam, że na przyszły sezon przygotowano nam dodatkowy pasztet – reorganizację rozgrywek). Co zrobić, jeżeli Wydział Dyscypliny wpisze na czarną listę kolejne kluby? Dalibóg, nie wiem, chociaż zdrowy rozsądek nakazywałby raczej zmniejszenie liczby drużyn w ekstraklasie, niż dopisywanie do niej na siłę klubów, których na to sportowo i organizacyjnie nie stać.
Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 5 • dodano 30-01-2008r. przez darek