strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Tajny agent

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Jak zwykle musiałem namieszać i podle wykryć jakieś nieprawidłowosci... Nie bardzo wiem, dlaczego to robię – bo do Jamesa Bonda mi daleko, a do Jana Tomaszewskiego jeszcze dalej – ale pasjami lubię wdawać się w sytuacje konfliktowe z podtekstem społeczno-prawnym. Prasowy pistolet noszę za paskiem, a podsłuch mam w każdej klapie marynarki... Do tego asekuruję się nieustannie, nosząc przy sobie młotek przeznaczony do „przypadkowego zniszczenia laptopa w trakcie przeprowadzki”. Zaś od czasów zadarcia z prezesem wszystkich prezesów – Robertem Pietryszynem – nie rozstaję się z kapsułką cyjankali – co bym miał śmierć szybką i w miarę bezbolesną. Oto w pismackiej swej naiwności wykręciłem numer do Ministerstwa Sportu, grzecznie przedstawiając się jako dziennikarz z „Tygodnika Kibica”. Od razu spotkała mnie miła niespodzianka, bo kompetentny pracownik szczerze ucieszył się, że z ministerstwem kontaktują się kibice. Nieśmiało powiedziałem, że słowo „kibice” to tylko – i jedynie(!) – człon nazwy wydawanego na cały kraj tygodnika sportowego. Wywołało to nieco zamieszania, a nawet zdziwienia... Wniosek? Nie pchać się do pana ministra i jego podwładnych, bo narazić się można na śmieszność występowania jako pacykarz z ulotkowej wersji gazetki z trybun drugoligowego klubu kibica. Widać w ministerstwie nie oglądają transmisji sportowych najbardziej prestiżowych spotkań piłkarskich– także tych reprezentacji Polski – bo tam właśnie sprawozdawcy niemal zawsze powołują się informacje pozyskane na łamach „Tygodnika Kibica”. Wstyd i hańbę z tytułu wydawania periodyku nieznanego nawet w resortowym ministerstwie przerzucam tedy na redaktora Drewniaka, samemu przezornie unikając wszelkich pretekstów do wyśmiania. Ministerstwo pozostaje zaś nieskalane i trzyma wysoki poziom, bowiem czytają tam teksty o Legii, Podbeskidziu czy polskiej trzeciej lidze zamieszczone tylko w The Times, Wall Street Journal albo Observerze. I tak trzymać! I tak pojadę do Warszawy zadać kilka kłopotliwych pytań – nie tylko w kontekście Euro 2012. Jeśli nadal w resorcie sportu nie zmieni się zawartość tzw. „monitoringu prasy”, to zamknę się demonstracyjnie w jakimś pomieszczeniu socjalnym i wykonam telefon do redakcji, donosząc o tej ubliżającej nam nieprawidłowości. Żywię nadzieję, iż powiadomiony o tym premier Tusk nie wyda natychmiast BOR-owi pisemnego rozkazu o zagłuszaniu sygnału dźwiękowego telefonu redaktora Mikusa. Bo jeśli tak, to ujawnię, że minister Lipiec i premier Marcinkiewicz grali w piłkę z Ałganowem, a sejmowy pies Saba przegryzł ważną futbolówkę. I niech rządzący uważają, bo jak nam podpadną, to skierujemy do wiadomości publicznej projekt uchwały mogącej rozwalić polską piłkę na lata – zaproponujemy, aby powołać komisję ds. rozwiązania PZPN pod przewodem Antoniego Macierewicza. A wtedy natychmiast okaże się, że: - Leo Beenhakker nie jest Polakiem, a trenuje Polaków(!), - reprezentant Lewandowski gra dla postkomunistycznych pracodawców zza Buga, - w wielu bramkach nie są jeszcze zainstalowane podsłuchy! Chcecie tego w ministerstwie? Nie? To uważajcie, bo przyjadę… Dariusz Jan Mikus PS. W Ministerstwie Sportu byłem… i jestem zadowolony! Jak wiele można się dowiedzieć przy dobrej woli z obu stron…
Tygodnik Kibica nr 8 • dodano 19-02-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:917327